Chcecie mieć silnik o mocy prawie 450 koni? Zbudujcie go sami, jak Jędrzej Kublik z Płocka [ZDJĘCIA]

2019-11-06 14:22 Michał Michalak

Płocczanin interesuje się majsterkowaniem i motoryzacją od najmłodszych lat. Jak mówi, od zawsze chciał mieć coś oryginalnego, innego niż wszyscy, dlatego zawsze przerabiał kolejne samochody, które kupował. Swój obecny samochód zostawił w spokoju, ale za to zabrał się za silnik.

20-letni Kublik myślał o zbudowaniu własnego silnika już od jakiegoś czasu, ale najpierw chciał się jak najwięcej nauczyć i odłożyć trochę pieniędzy - koszt całego przedsięwzięcia to ok. 15 tys. zł. Mimo młodego wieku doświadczenia mu nie brakuje, bo pracował już jako mechanik samochodowy. Żeby stworzyć swój własny silnik, trzeba było najpierw zakupić inny, po który pojechał aż pod Rzeszów. 

- Musiałem go rozkręcić do ostatniej śrubki, które oddałem do specjalistów, by je obrobili i spasowali ze sobą - tłumaczy. - Wszystkie części silnika muszą być naprawdę dobrej jakości, by wytrzymały tak dużą moc. Do tej pory wykonałem już 1/3 pracy, a w najbliższy weekend spodziewam się kolejnej dostawy, więc znowu zamknę się w garażu.

Silnik, który buduje Kublik, ma mieć nawet 450 koni mechanicznych.

- Przy jego konstruowaniu ogranicza mnie tylko moja wyobraźnia. Na pewno silnik nie będzie jakiś supertrwały i wytrzymały, jak te, których używamy na co dzień. Chodzi o to, by dzięki niemu mój samochód miał bardzo dobre osiągi, dlatego zakładam, że znacznie poprawi się przyspieszenie. Do zrealizowania mojego marzenia szukałem silnika, który będzie przede wszystkim jak najtwardszy. Spędzam dużo czasu na różnego rodzaju forach, często rozmawiam z bardziej doświadczonymi mechanikami, dlatego postawiłem na 2,5 litrową jednostkę napędową na żeliwnym bloku.

Jak dodaje Kublik, byłaby szkoda, gdyby nie poczuł mocy, jaką da mu urządzenie.

- Kończę pracę za ok. dwa miesiące, więc silnik trafi po prostu do mojego samochodu. Myślę też trochę o udziale w jakichś zawodach, jak na przykład wyścigi na 1/4 mili albo drift, ale raczej skłaniam się ku temu pierwszemu.

Pasja Kublika trwa od tak dawna, że już sam nie pamięta, od czego wszystko się zaczęło.

- Od zawsze lubiłem przesiadywać w garażu, rozkręcać jakieś urządzenia, a później je składać. Mam też w rodzinie wujka interesującego się motoryzacją, od którego dużo się nauczyłem. Mam nadzieję, że ta wiedza nie pójdzie na marne i że niedługo będę mógł się pochwalić zbudowanym przez siebie silnikiem. Żeby coś takiego stworzyć, trzeba to kochać, trzeba tym żyć, bo inaczej to nie ma sensu, ale ja właśnie tak do tego podchodzę - to moja wielka pasja.