Odwiedzając warszawskie nekropolie wciąż mogą natknąć się na nazwiska, które kiedyś budziły strach w całym kraju. „Dziad”, „Pershing”, „Wariat” czy „Kiełbasa” to pseudonimy dawnych liderów grup przestępczych. Większość z nich nie zmarła śmiercią naturalną. Ich historie kończyły się w więzieniach, w egzekucjach lub w wyniku porachunków mafijnych.
„Dziad” i gołębie na Cmentarzu Bródnowskim
Henryk Niewiadomski ps. „Dziad”, uznawany za jednego z liderów mafii wołomińskiej, został pochowany na Cmentarzu Bródnowskim. Zmarł w więzieniu, gdzie odbywał karę za zlecenie napadu i podżeganie do zabójstwa.
Choć oficjalnie nie udowodniono mu kierowania grupą, jego pogrzeb miał wyjątkowo uroczysty charakter. W kościele pojawiły się tłumy, a na miejscu obecna była tzw. stara gwardia wołomińska. Na jego grobie spoczął również jego syn ps. „Mrówa”, który zginął wcześniej. Po ceremonii wypuszczono gołębie, a uczestnicy uroczystości żegnali zmarłego ze wzruszeniem.
„Pershing” − cisza zamiast fleszy aparatów
Zupełnie inaczej wyglądało ostatnie pożegnanie Andrzeja Kolikowskiego, jednego z najbardziej znanych bossów grupy ożarowskiej. „Pershing” został zastrzelony w Zakopanem, na parkingu hotelu „Kasprowy”. Po sekcji zwłok jego ciało trafiło do Krakowa, a następnie, zgodnie z decyzją rodziny, zostało skremowane.
Pogrzeb odbył się w ścisłej tajemnicy. Nie dopuszczono mediów, a uroczystość miała charakter wyłącznie rodzinny. Urna z prochami została złożona w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Ołtarzewie.
Wojna ożarowska i „Wariat”
Jednym z głównych przeciwników „Pershinga” był Wiesław Niewiadomski ps. „Wariat”, przywódca gangu ząbkowskiego. Jego życie zakończyło się w brutalny sposób. Został zastrzelony serią z broni maszynowej, gdy wsiadał do samochodu na ulicy Płowieckiej w Warszawie.
Śmierć „Wariata” uznaje się za jeden z momentów przełomowych w wojnach mafijnych lat 90.
Został pochowany na Cmentarzu Bródnowskim, gdzie na jego pogrzeb przyszło ponad 300 osób.
Krwawa Wola i „Maniek”
W pamięci mieszkańców Woli zapisała się strzelanina w restauracji „Gama” przy ul. Wolskiej. To tam doszło do jednego z pierwszych tak głośnych starć gangów w Warszawie. Jedną z ofiar był Marian Klepacki ps. „Maniek”, związany z gangiem wołomińskim. Zginął w wyniku wymiany ognia podczas porachunków przestępczych.
Został pochowany w Wołominie, w rodzinnym grobie, razem z ojcem. Nagrobek z czarnego marmuru do dziś pozostaje zadbany i wyraźnie widoczny na cmentarzu.
Choć od tamtych wydarzeń minęły dekady, groby dawnych bossów mafii wciąż pozostają częścią krajobrazu Warszawy i jej okolic.