Czas to pieniądz
„Dziś doznałem szoku! Nagły wypadek SOR. Po 3 godzinach poszedłem zapłacić bilet (…).Wsadzam mój bilet - 90 zł! 30 zł na godzinę. Podobno jedna kobieta zaparkowała na 12 godzin i miała do zapłaty 360 zł! Czyli nie ma stawki dobowej! Każde 30 minut to 15 zł bez limitu godzin! Stoisz miesiąc płacisz (prawdopodobnie) za miesiąc po 15 zł za każde 30 minut ...” – napisał na swoim profilu na facebooku Remigiusz Remo Łupicki, w dowód swoich słów załączając zdjęcie paragonu i karty parkingowej.
Postanowiłam sprawdzić czy to w ogóle możliwe aby za postój, zwłaszcza przed szpitalem, płacić tak horrendalne kwoty.
Okazuje się, że przed budynkiem szpitala do dyspozycji kierowców są dwa parkingi. Stawka naliczana godzinowo. Koszt za 60 minut postoju to 3 złote. Na parkingach nie obowiązuje limit godzinowy, lepiej więc dwa razy się zastanowić przed zostawieniem tam auta na weekend. Ale wiadomo, że nie po to parkuje się przed szpitalem.
Nagły wypadek kosztuje dziecięć razy więcej
W nagłych wypadkach kierowcy mogą skorzystać z wjazdu bezpośrednio przed wejściem do SOR-u, tam obowiązują jednak inne, znacznie wyższe stawki. Po upływie pierwszych dwudziestu minut, które są za darmo - licznik zaczyna pracować na podwyższonych obrotach i za każde kolejne 30 minut postoju nabija nam po 15 złotych. Oczywiście przed wjazdem na parking jest tablica informacyjna. Cennik umieszczono też na karcie parkingowej. Nie zmienia to jednak faktu, że w sytuacjach nieoczekiwanych, kiedy przy towarzyszącym nam silnym stresie decydujemy się jednak wjechać pod sam SOR, pierwszeństwo nad rozeznaniem się w stawkach godzinowych za parking zawsze będzie mieć jednak potrzeba zapewnienia pomocy. Ot, zwyczajny odruch ludzki. Zdziwienie następuje dopiero przy rozliczeniu.
Pocieszeniem w całej tej sytuacji ma być limit gotówkowy – system nie naliczy nam bowiem za parking więcej niż 100 złotych. A zatem 4 godziny czy 24 godziny postoju to ta sama kwota. Tak jednak nie było od początku.
System parkingowy przed wejściem do SOR-u w Puszczykowie działa od 3 kwietnia br. a zatem nieco ponad tydzień. Przez pierwsze dni nie obowiązywał jednak żaden limit – wielce prawdopodobne jest więc to, co zasłyszał i o czym pisze na facebooku Łupicki. 12 godzin na SOR-ze równa się 360 złotych na minusie. Za parking.
Cennik ustala szpital
Najemcą parkingów przed szpitalem jest firma Green Parking Polska Sp. Z o.o. Jak powiedział mi prezes GPP, Paweł Klepka, cennik dotyczący zarówno parkingów przed szpitalem jak i miejsc postojowych tuż przed SOR-em został odgórnie narzucony. W drugim przypadku, zdaniem Klepki, system jest świeży i na bieżąco korygowany stąd choćby niedawne ustalenie limitu. Rodzi się jednak pytanie ile też ktoś musiał zapłacić za postój aby system zretuszowano i wprowadzono ograniczenia? Czy rekordem było rzeczone 360 złotych? Czy 30 złotych za godzinę (mimo limitu) to wreszcie stawka, która powinna być respektowana?
Ma odstraszać kierowców
- 30 złotych to nie stawka godzinowa za parking tylko kara dla kierowcy, który podwozi kogoś bezpośrednio na SOR i miejsce postojowe zajmuje dłużej niż 20 minut - powiedział mi Paweł Samelak, dyrektor ds. Administracyjno-Technicznych w puszczykowskim szpitalu. Tak naprawdę to jest wjazd przeznaczony przede wszystkim dla karetek – ucina i odsyła mnie do rzeczniczki szpitala.
Szpitalna odmiana kiss and ride
- To nie jest parking – mówi mi od razu rzeczniczka szpitala w Puszczykowie, Marzena Rutkowska-Kalisz. Z wjazdu prowadzącego do wejścia na SOR mogą oczywiście skorzystać kierowcy. Specjalnie dla nich, aby nie blokować karetek, zarezerwowano dwa miejsca postojowe. Z założenia moją one jednak służyć jako miejsce zatrzymania i wysadzenia bądź doprowadzenia pacjenta na oddział. - Kilkadziesiąt metrów dalej jest lądowisko dla śmigłowca (Lotniczego Pogotowia Ratunkowego), w związku z tym strefy te musza być pod szczególnym nadzorem – dodaje Rutkowska-Kalisz.
Kierowcy nadużywający przestrzeni postojowej przed wejściem do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Puszczykowie muszą się liczyć również z innym rodzajem kary. Tym za brak biletu. Zguba oznacza bowiem opłatę rzędu 50 zł. Jak by nie patrzeć to półtorej godziny parkingu.