Dramat młodego małżeństwa z Leszna: „Nie dostaliśmy kredytu na in vitro”

2020-11-29 18:59 Ewa Ruszkiewicz

Na pierwszy rzut oka do szczęścia niczego im nie brakuje. Mają siebie, pracę, są zdrowi… Niestety - od lat nie mogą doczekać się wyczekanego maluszka. Po 4 latach badań otworzyła się przed nimi nowa furtka: zabieg in vitro… Lekarze dają nadzieję, ale niestety młode małżeństwo z Leszna (woj. wielkopolskie) na skomplikowaną procedurę nie ma pieniędzy. - Poszliśmy do kilku banków po kredyt, ale nie chcą nam dać ze względu na to, że mąż jest cudzoziemcem - mówi Roksana Hermannová (27 l.). Teraz cała nadzieja w darczyńcach. - Prosimy, pomóżcie nam, bez Was nie doczekamy się maleństwa - proszą wspólnie.

Poznali się w Czechach 5 lat temu. - Wyjechałam tam do pracy w fabryce zderzaków samochodowych - mówi Roksana. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i od razu wiedzieli, że są dla siebie stworzeni. Razem wrócili więc do Leszna, rodzinnej miejscowości Roksany.  - W  imię miłości postanowiłem zostawić za sobą wszystko i zamieszkać w Polsce - romantycznie przyznaje Daniel (35 l.), mąż Roksany.

Para bardzo szybko zrozumiała, że chce mieć razem dziecko. - Taki owoc naszej miłości - mówi pani Roksana, uśmiechając się. Niestety, okazało się, że w ich przypadku marzenie nie jest łatwe do zrealizowania. Pani Roksana nie może zajść w ciążę. - Najpierw myślałam, że to moja wina, ale po wielu badaniach stało się jasne, że jednak problem jest po stronie męża - mówi kobieta. - Niestety mam za małą liczbę plemników w nasieniu - mówi załamany pan Daniel.

CZYTAJ: Zjadła MUCHOMORA i żyje. Teraz cieszy się życiem, a COVID jej niestraszny [ZDJĘCIA]

Niestety droga, którą zaproponowali im lekarze jest kosztowna, bo procedura in vitro nie jest refundowana. - Napisałam nawet petycję w tej sprawie i namawiam wszystkich do jej wsparcia - mówi pani Roksana. Jej petycję można podpisać tutaj.

Tymczasem małżeństwo utworzyło zbiórkę na opłacenie zapłodnienia pozaustrojowego. - Oboje pracujemy, ale jedna pensja idzie na wynajęcie mieszkania, druga na skromne życie. Udaje nam się zaoszczędzić grosze - mówią małżonkowie. Na początku próbowali uzyskać kredyt na in vitro. Ale banki odsyłały ich z kwitkiem. - Mąż jest cudzoziemcem i nie ma karty pobytu, dlatego nie dostaniemy kredytu - mówi szczerze pani Roksana i dodaje, że z budżetu domowego opłacają teraz także wizyty u psychoterapeuty. - Mało się o tym mówi, ale niemożność zajścia w ciążę to ogromny stres, z którym trudno sobie samemu poradzić - mówi kobieta.

Dlatego małżeństwo prosi teraz o wsparcie darczyńców. Założyli zbiórkę pieniędzy na sfinansowanie in vitro. Potrzebują 20 tysięcy złotych. - Bardzo prosimy, pomóżcie zajść mi w ciążę - mówi kobieta. Pomóc Roksanie i Danielowi można TUTAJ

Tak wygląda grób Ewy Tylman