Mecz sezonu w Poznaniu! Tak kibicowaliście podczas hitu Lech - Raków

2026-03-01 19:59

Drugim hitem niedzieli z PKO BP Ekstraklasą była konfrontacja Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa. Spotkania obu zespołów wzbudzają niemałe emocje. "Kolejorz" chciał wykorzystać potknięcie Jagielloni i doskoczyć do jednego z głównych rywali w walce o mistrzostwo. Zobaczcie zdjęcia kibiców z meczu Lech-Raków i krótką relację z Bułgarskiej!

Lech Poznań - Raków Częstochowa 4:3 (2:2) (19' Ishak k., 45' Palma, 55' Milić, Agnero 90+1' - 4' Braut Brunes k., 37' Carlos, Lopez 73') 

Lech Poznań: Mrozek - Gumny, Milić, Mońka, Gurgul - Kozubal (87' Ouma), Rodriguez, Palma (Waalemark 78'), Gholizadeh, Bengtsson (69' Bengtsson) - Ishak (78' Agnero).

Raków Częstochowa: Zych - Ameyaw, Racovitan, Mosór (68' Svarnas), Tudor, Carlos Silva (87' Dawidowicz) - Repka, Struski (68' Bulat) - Lopez (87' Brusberg), Makuch, Brunes.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Widzów: 26824

Spektakularny mecz przy Bułgarskiej

Piłkarze Lecha Poznań przystępowali do meczu z Rakowem w dobrych humorach. "Kolejorz" awansował do 1/8 finału Ligi Konferencji, a w Ekstraklasie wygrali trzy mecze z rzędu. Dobrych wieści dla fanów ze stolicy Wielkopolski było więcej. W Białymstoku Jagiellonia zaledwie zremisowała z Legią Warszawa (2:2) i Lech mógł doskoczyć do rywala. Warunkiem było pokonanie zawsze groźnego zespołu z Częstochowy. Ekipa Łukasza Tomczaka wyszarpała zwycięstwo w spotkaniu z Bruk-Bet Termalicą i chciała potwierdzić, że łapie odpowiedni rytm.

I początek zdawał się potwierdzać, że drugi z uczestników Ligi Konferencji jest w nie najgorzej formie. Błąd Gurgula wykorzystał Patryk Makuch. Ofensywny zawodnik Rakowa został sfaulowany przez Bartosza Mrozka i arbiter z Torunia podyktował rzut karny. Z jedenastu metrów nie pomylił się Jonathan Braut Brunes. Na odpowiedź Lecha czekaliśmy do 10. minuty. Strzał Bengtssona wylądował na poprzeczce. 

Pod koniec pierwszego kwadransa szczęścia spróbował Ali Gholizadeh, a piłka trafiła w rękę Ariela Mosóra. Sędzia Frankowski został wezwany do monitora i naprawił swój błąd. Lech zarobił rzut karny. Druga jedenastka i druga skuteczna - tym razem na listę strzelców wpisał się Mikael Ishak. Wydawało się, że po trafieniu Szweda Poznaniacy przejęli kontrolę nad meczem, ale nic bardziej mylnego. W 37. minucie uderzał Brunes, piłkę odbił Bartosz Mrozek, ale przy dobitce Jeana Carlosa nie miał nic do powiedzenia. Przybysze z Częstochowy odzyskali prowadzenie. Tyle tylko, że... na krótko. Jeszcze przed przerwą kapitalnie z lewej strony pola karnego podawał Ali Gholizadeh, a piłkę do siatki wpakował Luis Palma.

Pierwsza połowa to był prawdziwy rollercoaster. Liczyliśmy, że po przerwie czekają nas emocje na porównywalnym poziomie. Gospodarze postanowili zadbać o odpowiednią dawkę adrenaliny. Pierwsze dziesięć minut po przerwie to prawdziwy popis Lecha. Oliwier Zych radził sobie ze strzałami Bengtssona i Palmy, ale w 55. minucie się nie popisał. Odbił przed siebie uderzenie Ishaka, z czego skorzystał Antonio Milić. Stoper "Kolejorza" wyprowadził gospodarzy na prowadzenie!

I znowu - kiedy wydawało się, że Lech panuje nad sytuacją, ma szanse na kolejne bramki, w 73. minucie do prądu został podłączony Raków. Przed polem karnym Milić sfaulował Brunesa, a fenomenalnym uderzeniem z 25. metra popisał się Ivi Lopez. To był najpiękniejszy gol tego spotkania! Mało zwrotów akcji? W 81. minucie do siatki gospodarzy trafił Stratos Svarnas, ale po analizie VAR sędziowie uznali, że był minimalny spalony.

W doliczonym czasie gry mieliśmy - a jakże - zwrot akcji. W pole karne Rakowa wbiegł Michał Gurgul, nie zdołał zadać decydującego ciosu, ale piłka spadła pod nogi rezerwowego Yannicka Agnero. Napastnik Lecha uderzył piętą i pokonał Zycha! 4:3! Z powodu przerw w grze, piłkarze pograli ponad 100 minut, ale goście z Częstochowa nie zdołali już odpowiedzieć. Obrońca tytułu wygrał i zgarnął bezcenne trzy punkty.

Przy Bułgarskiej obserwowaliśmy kandydata do meczu sezonu. Emocji i zwrotów akcji było mnóstwo. Moglibyśmy obdzielić nimi kilka spotkań. To była znakomita reklama PKO BP Ekstraklasy. Koniec końców wygrała drużyna z Poznania i coraz mocniej naciska na Jagiellonię Białystok. Rywal z Podlasia ma jeszcze jeden mecz zaległy, ale na ten moment oba zespoły mają tyle samo punktów i czekają, co w poniedziałkowy wieczór zrobi Zagłębie Lubin. A Raków? Podopieczni Łukasza Tomczyka zanotowali dobre zawody, ale to było za mało na zespół Nielsa Frederiksena. 

Galeria ze zdjęciami: Kibice podczas meczu Lech Poznań - Raków Częstochowa. Fotorelacja z trybun!

"Weekend na bydgoskim Tordbydzie! Lodowisko pękało w szwach

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki