Mimo bólu wracał do gniazda. Bocian ratował swoje pisklę za wszelką cenę

Pod Kołem w Wielkopolsce bocian przez trzy tygodnie latał złapany w sidła. Mimo bólu, ptak próbował wykarmić pisklaka w gnieździe. Do akcji w końcu wkroczyła fundacja zajmująca się pomocą dzikim zwierzętom. Szczegóły w artykule.

Mieszkańcy wsi Lichenek pod Kołem (woj.wielkopolskie) zauważyli nad wioską bociana, który latał… z nogą złapaną w sidła. Wszyscy wiedzieli, że jest to dla bociana śmiertelne zagrożenie, bo zaciśnięty materiał odcina dopływ krwi. Ptak jednak nie poddawał się, bo w gnieździe miał do wykarmienia młodego pisklaka. 

Mieszkańcy zawiadomili nawet gminę, ale nikt nie zainteresował się ptakiem - mówi Super Expressowi Piotr Nadolski z Fundacji Skrzydła Lasu, który gdy tylko dowiedział się o dramacie zwierzęcia, próbował interweniować. 

Pierwsze próby złapania poszkodowanego bociana nie powiodły się. 

W końcu udało się to jednemu z mieszkańców, który zajął się bocianem do czasu mojego przyjazdu. Bardzo mu za to dziękuję - mówi Nadolski. 

Bocian jest już bezpieczny w azylu pod Kaliszem. Jest bardzo wychudzony, jego nogi (po zdjęciu sideł) niestety nie udało się uratować. Do azylu Fundacji „Skrzydła Lasu” trafił także pisklak, którego próbował wykarmić ranny bocian. 

Apeluję o niezostawianie sideł na zewnątrz, bo zwierzęta przez to cierpią - mówi na koniec Piotr Nadolski.

Fundacji „Skrzydła Lasu” można pomóc w ratowaniu dzikich zwierząt, wpłacając darowizny: BLIK-iem na nr 577818997 lub przelewem; nr konta PKO 33102022120000580204745644.

Pokazowe karmienie w myślęcińskim zoo to prawdziwy hit! Byliśmy na miejscu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki