Choć zaborca przekonywał, że nie ma różnicy, czy modlitwa jest po niemiecku, czy po polsku, 20 maja 1901 roku, w Katolickiej Szkole Ludowej we Wrześni, dzieci nie chciały uczyć się pieśni „Kto się w opiekę” po niemiecku. Czternaścioro dzieci odmówiło i był to jawny bunt przeciwko zaostrzonej wcześniej polityce germanizacyjnej.
Uczniowie także na pytania zadawane po niemiecku odpowiadały w języku polskim. Zaborcy postawa młodych ludzi bardzo się nie podobała. Dla najbardziej opornych uczniów Katolickiej Szkoły Ludowej inspektor szkolny zarządził dwugodzinny areszt, po czym część dzieci zwolniono, a wielu uczniów ukarano chłostą. Natomiast rodziców, którzy wspierali swoje dzieci, ukarano… więzieniem. Skazano łącznie 25 osób na karę pozbawienia wolności od 2 miesięcy do 2,5 roku.
O dzieciach z Wrześni mówił nawet niemiecki cesarz Wilhelm II, stwierdzając, że: „znów doszło do tego, że polska buta chce ubliżyć niemczyźnie”. W 1959 roku Polskie Radio wyemitowało audycję z udziałem Bronisławy Matuszewskiej z domu Śmidowicz, która jako jedna z pierwszych odmówiła uczenia się z niemieckiego katechizmu.
W audycji opowiedziała o okrutnym biciu, ale też że chłosta i zastraszanie nie odniosły skutku. Nauki religii po niemiecku odmówiły wkrótce także dzieci z młodszych klas, a w czerwcu podobny strajk wybuchł w szkole w pobliskim Miłosławiu. Protesty rozlały się w końcu na cały zabór pruski. Germanizacji sprzeciwiło się kilkadziesiąt tysięcy dzieci w wielu szkołach, a dziecięcy strajk we Wrześni stał się symbolem oporu i walki o wolność.
W Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim przygotowało z tej okazji wystawę. Muzeum Regionalne im. Dzieci Wrzesińskich pokazuje na niej archiwalne zdjęcia i pamiątki związane ze strajkiem. Wystawa przypomina, że strajk dzieci wrzesińskich był odpowiedzią na germanizację i zaostrzony kulturkampf.
Szczególne obchody 125.rocznicy zorganizowało Muzeum Regionalne im. Dzieci Wrzesińskich we Wrześni.
Szczegóły TUTAJ.