Spis treści
Internetowa sława za wszelką cenę?
Trudno zrozumieć, co kierowało młodym mężczyzną, który postanowił zamienić drogę publiczną w tor wyścigowy, a wszystko to transmitować w mediach społecznościowych. Kierowca pędził obwodnicą miasta, będąc bardziej skupionym na tworzeniu treści na TikToka niż na prowadzeniu pojazdu. Finał tej bezmyślności był łatwy do przewidzenia. W pewnym momencie najechał na tył prawidłowo jadącego auta, doprowadzając do groźnej kolizji. Co najbardziej zaskakujące, sprawca bez cienia refleksji wrzucił nagranie z tego zdarzenia do sieci, czym wprost wystawił się organom ścigania.
Wstrząsające nagranie z Wronek
Do tych dantejskich scen doszło na obwodnicy Wronek w pobliżu Szamotuł. Materiał wideo, który trafił do sieci, mrozi krew w żyłach. Widać na nim, jak licznik samochodu szybuje w górę, osiągając prędkość około 200 km/h. W tle słychać głośną muzykę i radosne okrzyki pasażerów, nieświadomych nadciągającego niebezpieczeństwa. Zabawa kończy się w ułamku sekundy. Samochód mija skrzyżowanie i z impetem uderza w pojazd jadący przed nim. Film urywa się w momencie uderzenia, pozostawiając widza w osłupieniu. Sprawą natychmiast zainteresowali się szamotulscy policjanci.
Surowe konsekwencje głupoty
Początkowo sprawa wydawała się zakończona rutynowo — kierowca otrzymał jedynie mandat, ponieważ funkcjonariusze na miejscu zdarzenia nie wiedzieli o istnieniu kompromitującego nagrania. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy film wypłynął do internetu. Teraz to nie tylko kwestia wykroczenia drogowego. Mężczyzna odpowie za narażenie drugiego człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Poszkodowany kierowca, w którego auto uderzył pirat drogowy, trafił do szpitala. Na szczęście, jak wynika z ustaleń, nie odniósł on poważnych obrażeń, co w obliczu prędkości sprawcy można uznać za prawdziwy cud.