Nie udało się jednak uniknąć drobniejszych incydentów. W całym województwie, od piątku do niedzieli, strażacy interweniowali na skutek silnego wiatru około trzystu razy.
- To było około 100 interwencji każdego dnia. Rozłożyły się one mniej więcej równomiernie w całym województwie. Na szczęście nikt nie ucierpiał - podsumowuje mł. bryg. Sławomir Brandt z wielkopolskiej Straży Pożarnej.
Szkody były niewielkie i nie zagrażały zdrowiu, ani życiu mieszkańców.
- Główne rzeczy, z którymi mieliśmy do czynienia to: złamane gałęzie, powalone drzewa, czy uszkodzone elementy konstrukcji dachowych. Nie doszło jednak do jakichś spektakularnych zerwań dachów. Porównując z województwami na północy Polski, było naprawdę spokojnie - dodaje mł. bryg. Sławomir Brandt.
Przypomnijmy, że najgorszy pod względem porywistych wiatrów był w Wielkopolsce rok 2017. Strażacy w całym województwie interweniowali wówczas na skutek wichur aż 13 tysięcy razy.