Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. Na obozie harcerskim w Wielkopolsce, w lipcu 2025 roku, 15-letni Dominik miał zdobyć stopień ćwika. Wskoczył do jeziora i w pełnym umundurowaniu oraz butach miał przepłynąć jezioro, a na jego drugim brzegu rozpalić ognisko. Wszystkiemu - z pomostu - przyglądali się druhowie Marek G. (22 l.) i 20-letni ratownik Igor K., którzy pozwolili nastolatkowi na samodzielny skok do wody i płynięcie bez asekuracji. To oni usiedli na ławie oskarżonych, bo w trakcie zdobywania sprawności Dominik utonął. Mimo szybkiej reakcji, wezwaniu na miejsce także Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego z Kościana, chłopca nie udało się uratować. Jego ciało odnaleziono po kilku godzinach poszukiwań.
Czytaj także: Miał przepłynąć jezioro w mundurze. 15-letni Dominik zginął podczas harcerskiej próby!
Prokuratura od początku nie miała wątpliwości, że winni śmierci dziecka są jego opiekunowie.
- Marek G. oraz Igor K., podczas przeprowadzania próby harcerskiej, pozostawali na pomoście i nie zapewnili nastolatkowi odpowiedniej asekuracji. Podjęli wprawdzie próbę udzielenia mu pomocy, ale ich staranie okazały się niewystarczające i chłopiec utonął - wyjaśniał Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Marek G. pod koniec śledztwa przyznał się do tego, że nie zapewnił pokrzywdzonemu należytego bezpieczeństwa. - Natomiast Igor K. potwierdził swój udział w zdarzeniu, ale nie przyznał się do zawinienia - wyjaśnia Wawrzyniak. Obaj harcerze wyrazili żal i skruchę.
Rodzice ofiary przebaczyli oskarżonym. Oni również przychylili się do wniosku w sądzie
Proces w sprawie śmierci 15-letniego Dominika, który utonął na obozie, zdobywając sprawność harcerską, będzie się toczyć za zamkniętymi drzwiami. Chcieli tego oskarżeni, byli opiekunowie nastolatka na obozie, ale także rodzina zmarłego chłopca. Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie (woj.wielopolskie) nie sprzeciwiła się wnioskom o utajnienie.
- Oskarżeni uzyskali przebaczenie od rodziców pokrzywdzonego - potwierdził ponadto prokurator. Mężczyznom grozi do 5 lat więzienia, ale opinia publiczna nie pozna szczegółów tragedii. Proces w ich sprawie będzie się toczyć niejawnie. Wnioskowali o to sami oskarżeni, ale również rodzina zmarłego chłopaka. - Jawność została wyłączona ze względu na ważny interes prywatny poszkodowanego - mówił na sali rozpraw sędzia Łukasz Sozański z Sądu Rejonowego w Wolsztynie, wyjaśniając, że ojciec Dominika nie chce obecności mediów a utrwalanie obrazu przez media na sali sprawi, że ponownie będzie przeżywał sprawę.