Sercowe Panienki, Rozszczepki...czyli lalki z dolegliwościami. I z duszą

2018-04-15 20:55

Zamiast talii osy, mocnego makijażu i mini spódniczek - chore na raka, bez kończyn, z rozszczepieniem wargi czy na wózku inwalidzkim! Pani Ania z podpoznańskiego Lubonia daje lalkom drugie życie! 

Wszystko zaczęło się w 2015 roku, kiedy to Pani Ania natknęła się na artykuł o australijskiej artystce zajmującej się właśnie repaintem czyli przemalowywaniem lalek. Wówczas sama postanowiła spróbować lalkowej metamorfozy. Początkowo powstawały przede wszystkim naturalne laleczki - bez makijażu, w skromnym, dziewczęcym ubranku. Do momentu pewnego zamówienia. Dotyczyło stworzenia lalki dla dziewczynki tuż przed operacją serca. A zatem lalki ze sporą blizną na klatce piersiowej. Tak też powstała pierwsza "Sercowa Panienka".

- Obawiałam się jak taka lala zostanie przyjęta przez społeczeństwo, w końcu w Polsce, na sklepowych pułkach, takich zabawek nie znajdziemy -powiedziała w rozmowie z Radiem Eska, pani Ania Ignatów.

Obawy okazały się jednak bezpodstawne.

Do dziś powstało już ponad 30 laleczek. Każda z nich z identycznym problemem zdrowotnym jak u dzieci, do których trafiły. Były więc laleczki w ortezach, z aparatem słuchowym, na wózku inwalidzkim, ze stomią, wenflonem czy też bez włosów. Dzięki temu, że dziecko ma swojego małego kompana, ma mu być po prostu raźniej.

- Dostaję od rodziców mnóstwo listów do których dołączają zdęcia. Dopiero wtedy widzę ile te lalki przynoszą dobrego. Dzieci są zwyczajnie szczęśliwe, kiedy mogą mieć towarzysza, którego zabiorą ze sobą na przykład do szpitala - dodaje Ignatów.

Nadanie nowego wizerunku starej lalce to kilkudniowy proces. Okres ten Pani Ania nazywa lalkowym SPA.

- Wszytko zaczyna się od zmycia fabrycznego makijażu. Później "kąpiel" - czyli szorowanie, mycie włosów, moczenie w płynie do płukania. Czasami słyszę, że w takim stanie lalki wyglądają  jak mumie - śmieje się repainterka. 

Oczyszczona lalka zostaje spryskana specjalnym lakierem, który tworzy matową powłokę. W przeciwnym razie malowanie kredkami, pastelami czy farbkami akwarelowymi, których używa Ignatów, byłoby niemożliwe.

Schody zaczynają się tak naprawdę dopiero przy komponowaniu aparatury medycznej czy dodatków. Pani Ania tworzy je po prostu metodą prób i błędów. Dla przykładu, lalkowy wózek inwalidzki zrobiony jest z patyczków laryngologicznych, nakrętki po mleku, żyłek wędkarskich, filcu i gorącego kleju.

Repainterka cały czas otrzymuje kolejne zamówienia. W kolejce do lalkowego SPA czeka już ponad 40 laleczek.

- Nie ma takiej lalki, której bym odmówiła - kwituje Ignatów.

Efekty lalkowych metamorfoz można podejrzeć na facebooku na profilu Ignatow Repaint Dolls. Projekt Pani Ani jest całkowicie charytatywny.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki