Wieczorem 2 listopada 2025 roku pod dom Łukasza W. w Smogorzewie podjechało kilka samochodów. Na chwilę zatrzymali się przed posesją, a potem odjechali. Mężczyzna, który na co dzień oficjalnie zajmował się rusznikarstwem, a w przeszłości był gminnym radnym, zdenerwował się tym, wybiegł z domu, wsiadł do swojego auta i ruszył w pościg za nimi. W trakcie pościgu jedno z aut znalazło się w rowie, a jego kierowca i pasażer zaczęli uciekać.
Łukasz W. wyciągnął wtedy swoją broń i zaczął strzelać do uciekających osób. Dwie z nich postrzelił, na szczęście, nie były to poważne obrażenia.
Żadna z tych osób nie usłyszała zarzutu naruszenia miru domowego - mówił zaraz po zdarzeniu mł.insp. Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji.
Łukasz W. konsekwencji nie uniknął. Trafił za kratki z zarzutami usiłowania zabójstwa czterech osób. Co ciekawe, zaraz po zdarzeniu wszyscy mężczyźni twierdzili, że się nie znali i znaleźli się pod domem Łukasza W… przez przypadek.
W Sądzie Okręgowym w Poznaniu ruszył właśnie proces w tej sprawie. Wcześniej, w trakcie postępowania prokuratorskiego, Łukasz W. opowiedział śledczym, jak organizował przemyt dużej ilości narkotyków. Wszystko szło zgodnie z planem, aż nagle - według niego - olbrzymi transport z nielegalnym towarem… zaginął w tajemniczych okolicznościach.
Gdy miał domagać się wyjaśnień, co się stało z towarem, w który zainwestował, jego kompani byli bardzo niezadowoleni i zdaniem rusznikarza grozili mu. W sprawie narkotyków prokuratura prowadziła osobne śledztwo, które trafi na sądową wokandę jeszcze jesienią tego roku. Wśród mężczyzn, do których strzelał Łukasz W.jest między innymi Piotr S., który w sprawie o przemyt narkotyków zasiądzie na ławie oskarżonych. Czy Łukasz W. może teraz liczyć na złagodzenie kary za usiłowanie zabójstwa w zamian ujawnienia innego przestępstwa?
W czasie śledztwa nie przyznał się do stawianych zarzutów i wielokrotnie zmieniał zdanie. Teraz musimy poczekać na to, co wydarzy się w czasie procesu - mówiła przed rozprawą prokurator Nina Tybinkowska-Siepsiak.
Tymczasem, w rodzinnej wsi Łukasza W. wiele osób wciąż nie może uwierzyć w to, co się wydarzyło i w to, w czym zajmował się mężczyzna.
Łukasz W. nie był osobą kontrowersyjną, angażował się w sprawy gminy i swojej wsi. Wszyscy jesteśmy zszokowani - mówią mieszkańcy Smogorzewa.