Zadał kobiecie 50 ciosów kamieniem w głowę! Spędzi resztę życia w więzieniu? [WIDEO]

2019-09-18 11:49 MROK, BM
Sąd
Autor: Super Express

To był zuchwały i bardzo brutalny napad! Patryk K. (27 l.) z Poznania zadał Urszuli D., ekspedientce ze sklepu spożywczego… 50 ciosów kamieniem w głowę. Wszystko po to, żeby ukraść utarg. Nie udało mu się jednak otworzyć kasy, więc zostawił zakrwawioną ofiarę i zaczął uciekać rowerem. Na szczęście został zatrzymany – Zrobiłem to, bo miałem 50 tysięcy długu w chwilówkach, ale nie chciałem zabić tej pani tylko ją ogłuszyć – mówi teraz w sądzie mężczyzna. Właśnie rozpoczął się proces w sprawie tego bulwersującego ataku.

Był początek maja, a Patryk K. kilka tygodni wcześniej pokłócił się ze swoimi rodzicami. Poszło o długi. Do jego domu coraz częściej przychodziły ponaglenia za niezapłacone raty. – W sumie miałem długów 50 tysięcy – opowiadał mężczyzna w sądzie. Na co je zaciągnął? Jak mówił najpierw na uregulowanie długów rodziców i na 22-letni samochód. Potem kolejne chwilówki zaciągał, żeby pokryć poprzednie długi. Tak powoli zaciskała się kredytowa pętla. Patryk K. postanowił więc uciec z domu. – Rodzice szukali mnie, ale ja nie chciałem mieć z nimi kontaktu – mówi Patryk K. Z długami chciał poradzić sobie sam. Mimo że pracował i zarabiał prawie 2 tysiące złotych, jego miesięczne raty wynosiły 500 złotych więcej. Jak tłumaczy w końcu skończyły mu się nawet pieniądze na jedzenie.

Wpadł więc na szatański plan. Zanim wszedł do sklepu spożywczego przy ul. Jaśkowiaka w Poznaniu chwycił duży kamień, który leżał nieopodal. Bez słowa podszedł do Urszuli D. i zaczął zadawać jej ciosy w głowę. Chociaż w sądzie tłumaczył, że chciał ją tylko ogłuszyć, uderzył ją aż 50 razy. Pani Urszula upadła. Z głowy polała się krew. Bezbronna kobieta próbowała się zasłaniać. W końcu Patryk K. zostawił zakrwawioną kobietę i kuchennym nożem, który leżał w pobliżu, próbował otworzyć kasę. Nie udało mu się to jednak, więc w popłochu uciekł na rowerze. Zatrzymały go postronne osoby.

Patryk K. śledczym zeznał, że zrobił to przez długi. – To był jakiś impuls, amok – tłumaczył się i przekonywał, że absolutnie nie chciał zabić. – Przepraszam tę panią – mówił w sądzie. Przed rozprawą do pani Urszuli podeszła też matka chrzestna Patryka K. z kwiatami. – Bardzo nam przykro, że tyle pani przeszła przez niego – mówiła ze łzami w oczach pani Honorata.  - To dla mnie bardzo trudne i niestety wciąż świeże. Bardzo to wszystko przeżyłam – mówiła przejęta pani Urszula.

Patrykowi K. grozi nawet dożywocie za kratkami. Ofiara domaga się też od sprawcy 60 tysięcy złotych zadośćuczynienia.