Był niedzielny, marcowy, poranek, 2024 roku, gdy Natalia, maturzystka z ostrzeszowskiego liceum, nagle, przed swoim domem, upadła na ziemię. Już od poprzedniego wieczoru dziewczyna nie czuła się najlepiej. Bolał ją brzuch i prosiła nawet o pomoc w szpitalu. Tragedia wydarzyła się następnego dnia i mimo że rodzina szybko wezwała pomoc, medycy niewiele już jednak mogli zrobić. Mimo heroicznej walki i tego, że śmigłowcem LPR trafiła do szpitala we Wrocławiu, nie udało się jej uratować.
Czytaj także: Makabryczny widok nad jeziorem! 50 martwych łabędzi. Wiadomo, co je zabiło
Nastolatka dzień przed śmiercią, z bólem brzucha i objawami przypominającymi zatrucie, szukała pomocy w szpitalu w Ostrzeszowie. Placówka - po śmierci nastolatki - wydała oświadczenie, że wieczorem 2 marca 2024 roku nastolatka zgłosiła się do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
Pacjentkę przyjął, zbadał i zaopatrzył lekarz dyżurny. Stan zdrowia pacjentki nie wymagał hospitalizacji - oświadczyli pracownicy szpitala.
Po śmierci dziewczyny podejrzenie padło na pizzę, którą jadła ze swoim chłopakiem i po której źle się poczuła. Chłopak zresztą też uskarżał się na ból brzucha. Ruszyło prokuratorskie śledztwo, a dodatkowo sanepid zabezpieczył próbki jedzenia i poddał je badaniu.
Prokuratura właśnie poinformowała, że śledczy nie dopatrzyli się ani związku pomiędzy spożywanymi przez nastolatkę produktami a jej zgonem, ani nieprawidłowości w działaniach personelu medycznego. Prokurator poinformował, że zgon nastąpił z powodów zdrowotnych, niezależnych od czynników zewnętrznych.
Śledztwo w sprawie śmierci Natalii zostało umorzone.