Żyli tu od lat, a kuria sprzedała ich razem z domami. Teraz tracą dach nad głową. "Praktycznie jestem bezdomny"

Najpierw poznańska kuria sprzedała teren Osiedla Maltańskiego deweloperowi za kilkaset milionów złotych, a potem obiecała, że nikt z mieszkańców nie zostanie stamtąd siłą eksmitowany. Właśnie stało się inaczej, doszło do szarpaniny, a prezeska Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom, która własnym ciałem chroniła wejścia do domu sąsiada, trafiła do szpitala. Ostatecznie, 45-letni Krzysztof Obst został wyrzucony ze swojego domu, a mieszkańcy boją się kolejnych eksmisji. - To brutalne i bez serca - komentują sprawę mieszkańcy osiedla.

Historia Osiedla Maltańskiego

Historię Osiedla Maltańskiego znają w Poznaniu wszyscy. Tereny położone pomiędzy dzisiejszą ulicą Warszawską a Jeziorem Maltańskim od XIX wieku należały do Archidiecezji Poznańskiej, która stworzyła tam ogródki działkowe dla swoich parafian. Po II wojnie światowej kościół został wywłaszczony z terenu, a na ogródkach zaczęły osiedlać się całe rodziny. Władze meldowały tam mieszkańców i pobierały podatek od nieruchomości. Fakty były jednak takie, że mieszkańcy przez długie lata żyli na gruntach należących do Kościoła, nie przewidując, jaki może być tego finał.

Kuria sprzedała osiedle deweloperowi - z mieszkańcami

Ostatecznie bowiem kuria upomniała się o swoje tereny i formalnie odzyskała je w 1994 roku. 32 lata później, w styczniu 2026 roku, Archidiecezja Poznańska sprzedała teren spółce JHM Development za 421,18 mln zł netto. Zbudowane mają tu zostać bloki. Deweloper nie nie rozpocznie budowy jednak do czasu, gdy Osiedle Maltańskie będzie zamieszkane. Kościół uspokajał jednak wszystkich, że nikt nie będzie siłowo eksmitowany.

- Gwarantuję głową, że nie ma mowy o eksmisjach w takim znaczeniu, że przyjeżdża komornik, wystawia rzeczy i mówi: radźcie sobie - mówił ks. Paweł Deskur, proboszcz parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami, do której należy Osiedle Maltańskie.

Mieszkał tu od ponad 30 lat... aż przyjechał komornik

Stało się jednak inaczej. 12 sierpnia, o godzinie 10.00, na Osiedlu Maltańskim pojawił się komornik w asyście policji. Przyjechała również przedstawicielka spółki Komandoria, której archidiecezja zleciła zarządzenie osiedlem. Krzysztof Obst z kolei, który na co dzień żyje z zasiłku, a na Osiedlu Maltańskim mieszka od ponad 30 lat, przekonywał wszystkich, że chce się porozumieć, ale na uczciwych zasadach.

- Wcześniej proponowali mi 12 tysięcy złotych za opuszczenie mojego rodzinnego domu - mówi Super Expressowi.

Przed eksmisją usłyszał, że będzie miał opłacony rok pobytu w hotelu pracowniczym, ale gdy poprosił o czas na spakowanie się i wydłużenie czasu na wyprowadzkę o kilka dni… usłyszał, że jest to niemożliwe, bo decyzję o odstąpienia od eksmisji mógł tylko podjąć przedstawiciel poznańskiej kurii. Tak się jednak nie stało. Pani Bronisława Waszkiewicz, prezeska Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom, stanęła nawet przed drzwiami domu sąsiada i własnym ciałem chciała zatrzymać komornika i policjantów, ale ci siłą odsunęli ją na bok. Efekt? Kobieta karetką została zabrana do szpitala, bo straciła przytomność. Drzwi domu Krzysztofa Obsta otworzono łomami…

Gdy eksmisja trwała, pan Krzysztof nie krył emocji.

- Chcą mnie zniszczyć - mówił załamany dziennikarzom w chwili, gdy ludzie komornika pakowali jego dobytek w kartony.

- Eksmisja została przeprowadzona na podstawie orzeczenia sądu i wniosku wierzyciela, któremu komornik po zakończeniu czynności przekazał lokal - wyjaśnia Marek Grzelak, rzecznik prasowy Izby Komorniczej w Poznaniu, dodając, że teraz w gestii wierzyciela jest, co stanie się z domem eksmitowanego mężczyzny.

Kolejne eksmisje już wkrótce

Przedstawiciele Stowarzyszenia Maltańskiego Nasz Dom mówią, że wiedzą już, że ma dojść do kolejnych eksmisji. Następna w kolejce ma być matka samotnie wychowująca dziecko.

- Choć formalnym właścicielem gruntu jest spółka JHM Development, to Archidiecezja ma umowę użytkowania gruntu i to ona występowała z wnioskiem o eksmisję - mówi Super Expressowi mec. Marcin Czachor, reprezentujący mieszkańców Osiedla.

Oni sami apelują też do kurii o czas i o wstrzymanie egzekucji do momentu, aż wszyscy będą mieli realną możliwość zabezpieczenia swojego bytu.

- Napisaliśmy list otwarty do metropolity poznańskiego abp. Zbigniewa Zielińskiego oraz proboszcza parafii ks. Pawła Deskura z prośbą, żeby wstrzymano eksmisję. Zostaliśmy zlekceważeni - mówi Patrycja Bartoszewska, mieszkanka osiedla.

Pan Krzysztof trafił pod dach do swoich sąsiadów. - Praktycznie jestem bezdomny - mówi na koniec Super Expressowi.

Sonda
Czy masz zaufanie do Kościoła katolickiego?
Opustoszałe osiedle Dudziarska na Pradze-Południe. „Miejsce o potencjale czarnobylskim”

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki