Asseco RESOVIA przegrywa z mistrzem Polski po emocjonującym spotkaniu. Potrzebny był tie-break!

2019-11-28 11:09 BL
Siatkarze Asseco Resovii do końca walczyli z Zaksą Kędzierzyn-Koźle o zwycięstwo
Autor: Bartosz Leja Siatkarze Asseco Resovii do końca walczyli z Zaksą Kędzierzyn-Koźle o zwycięstwo

Wiadome było, że mecz z mistrzem Polski nie będzie należał do łatwych. Pojedynek Asseco Resovii z Zaksą Kędzierzyn-Koźle nie był jednak jednostronny i okazał się świetnym widowiskiem. Podopieczni trenera Gruszki co prawda przegrali w tie-breaku, jednak na uwagę zasługuje emocjonująca walka do samego końca i lepsza gra niż w poprzednich meczach siatkarskiej PlusLigi. Jest światełko w tunelu.

Pojedynek z aktualnym mistrzem Polski i jednocześnie liderem PlusLigi w trwającym sezonie 2019/2020, czyli Zaksą Kędzierzyn-Koźle sprawił, że siatkarze Asseco Resovii Rzeszów musieli wzbić się na wyżyny swoich aktualnych możliwości. Spotkanie brylującego na polskich parkietach zespołu ze znajdującą się w kryzysie drużyną z Podkarpacia przyniósł zaskakująco dużo emocji.

Już pierwszy set pokazał, że po wielu słabszych meczach, tym razem Resoviacy nie zamierzają odgrywać roli statystów. Zacięte wymiany i gra z poświęceniem sprawiła, że mimo iż zawodnicy z opolskiego odskakiwali, to rzeszowianie potrafili ich dogonić i doprowadzać do remisu. Pod koniec partii podopieczni trenera Piotra Gruszki wyszli nawet na prowadzenie (20:18) za sprawą ataku Damiana Schulza. Później skuteczna gra w obronie pozwoliła Resovii na doprowadzenie nawet do piłki setowej przy stanie 24:22. Zawodnicy z Kędzierzyna-Koźla zdołali jednak uratować sytuację i wyrównać. Od tej pory gra toczyła się na przewagi. Siatkarze z Podkarpacia mieli jeszcze jednego setbola (26:25), jednak wtedy goście włączyli kolejny bieg i zdobywając trzy kolejne punkty zwyciężyli niezwykle emocjonującą pierwszą partię.

Drugi set początkowo zwiastował łatwą wygraną Zaksy. Wysokie prowadzenie 10:5, skuteczniejsza gra i problemy Resovii w dogonieniu rywali. Przy stanie 20:16 ciężko było mieć nadzieję, a gdy było już 23:17 wszystko wydawało się być "pozamiatane". Wtedy jednak rzeszowianie się obudzili, doprowadzając do wyniku 23:24, przy którym wszystko było jeszcze możliwe. Wątpliwości rozwiał jednak w kluczowym momencie Łukasz Kaczmarek, który przyjezdnym zapewnił 25 punkt i jednocześnie drugiego wygranego seta.

Trzecia partia była ostatnią szansą na podźwignięcie się dla gospodarzy. Okazało się, że mobilizacji rzeszowianom nie brakuje, ponieważ już od początku aktywna gra pozwoliła na wypracowanie przewagi nad zaskoczonymi gośćmi. Kiedy Nicholas Hoag zaserwował asa, było już 15:12. Mimo, że tak jak w poprzednich setach, gra do końca toczyła się "na noże", to w kulminacyjnych momentach tym razem umiejętności i... szczęście, były po stronie Resovii. Kluczowe punkty powędrowały do zawodników trenera Gruszki za sprawą punktu Nicolasa Marechala i błędu rywali. Nadzieje odżyły, na tablicy wyników widniał rezultat 1:2.

Początek czwartej partii zaciętej spotkania na hali Podpromie należał do Zaksy, która konsekwentnie próbowała budować przewagę. Przy wyniku 9:11 coś w grze przyjezdnych się jednak zacięło, z rytmu wybił ich też Piotr Gruszka, który poprosił o czas dla rzeszowian. Wtedy do lepszej gry powrócili właśnie goście, którzy dzięki punktującym Schulzowi i Marechalowi wypracowali czteropunktową przewagę. Kolejne boiskowe sytuacje pozwoliły utrzymywać kilka oczek nad Zaksą, co w końcu umożliwiło na rozegranie piłki setowej przy stanie 24:21. Tej, zawodnicy wspierani przez podkarpacką publiczność, nie zmarnowali. Dzięki skutecznej grze Hoaga, Resovia zdobyła decydujący punkt, wygrała tę partię i doprowadziła do tie-breaka.

Według siatkarskiego porzekadła, jeśli nie wygrywa się meczu 3:0, przegrywa się go 2:3. Zgodnie z nim mogło się wydawać, że to rozpędzający się siatkarze Asseco mieli psychologiczną przewagę nad rywalami. Sport po raz kolejny pokazał jednak swoje zmienne oblicze. Już od początku na parkiecie widać było większe opanowanie i skuteczność drużyny z Kędzierzyna-Koźla. Niemal dwukrotna przewaga przy stanie 4:8, a później 5:10, zwiastowały, że Zaksa jednak tego meczu nie odda. I tak też się stało. Finisz zdecydowanie należał do przyjezdnych, którzy rozwiali marzenia Resovii o wygranej z aktualnym mistrzem Polski.

Na uwagę, pomimo porażki, zasługuje jednak zacięta gra Asseco Resovii niemal w każdym secie i walka do samego końca. Z taką grą z nieco słabszymi rywalami niż liderująca w tabeli Zaksa, siatkarską dumę Podkarpacia będzie stać na odnoszenie triumfów, tak potrzebnych dopiero dziesiątej drużynie PlusLigi. Dodajmy, że kolejne ligowe spotkanie czeka Resovię 1 grudnia (niedziela, godz. 20:00), kiedy to na odbędzie się wyjazdowy pojedynek z klubem VERVA Warszawa ORLEN Paliwa.

Asseco Resovia – Grupa Azoty Zaksa Kędzierzyn-Koźle 2:3 (26:28, 23:25, 25:23, 25:23, 11:15)

Składy:
Resovia: Komenda, Krulicki, Kosok, Hoag, Marechal, Schulz, Perry (libero) oraz Lemański, Shoji, Buszek, Rousseaux. Trener: Piotr Gruszka.
Zaksa: Toniutti, Kaczmarek, Parodi, Wiśniewski, Smith, Śliwka, Zatorski (libero) oraz Semeniuk, Baroti, Rejno. Trener: Nikola Grbić.