Przemyśl: Psy, które ZAGRYZŁY Kamila to prawdziwe BESTIE. Niepokojące wnioski! [WIDEO]

2020-10-09 21:28 Beata Olejarka
PSY
Autor: Archiwum prywatne Fot. Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach. Katalaja i Jocker odebrane Mariuszowi S. z Przemyśla

Nawet teraz, za prętami klatek, ich widok budzi strach. Dwa pitbulteriery amerykańskie, Jocker i Katalaja, przebywają teraz na obserwacji w schronisku dla zwierząt. Jeden z psów zagryzł 12-letniego Kamila, wyszarpując mu fragmenty ciała z twarzy, szyi i krtani. Dziecko zmarło w szpitalu. Psy, które zagryzły nastolatka to prawdziwe bestie! Wnioski behawiorystów są niepokojące.

Przypomnijmy, do tragedii doszło 28 października. Pies ważący ok. 30 kg rzucił się na drobnego Kamilka, gdy ten był w mieszkaniu kolegi Szymka (11 l.). Wszedł tam napić się wody. Nie wiadomo dlaczego pies zaatakował dziecko. Policja ciągle to wyjaśnia, a jedyny żyjący świadek tej tragedii, 11-latek, nie został jeszcze przesłuchany, bo jego stan na to nie pozwala.

Przemyślanie mówią o przeraźliwym krzyku w mieszkaniu, który przedzierał się przez blok. Głosy dzieci mieszały się ze szczekaniem bestii. Szymek, który znał psy, mieszkał z nimi, próbował odciągnąć je go od kolegi i sam został niegroźnie pokąsany. Chciał otworzyć drzwi na klatkę, szarpał za klamkę, aż ją zerwał.

Zobacz też: Grób Kamila ZAGRYZIONEGO przez bestie tonie w kwiatach. WSTRZĄSAJĄCY widok [WIDEO, GALERIA]

Sąsiedzi zadzwonili po pomoc. Dopiero strażacy i policjanci sforsowali drzwi mieszkania i odkryli rozmiar masakry. Podłogę zalały kałuże krwi chłopca. Meble były poprzewracane. Kamil i Szymek trafili do szpitala. Stan 12-latka był bardzo ciężki. Został przewieziony do specjalistycznej placówki w Katowicach, gdzie dwa dni później zmarł.

Te bestie zagryzły Kamila

A krwiożercze bestie trafiły do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowicach.

– W dniu 28 września kierownik schroniska, Przemysław Grządziel otrzymał telefoniczną prośbę od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii dotyczącą możliwości przewiezienia dwóch psów, które pogryzły dwóch chłopców. Wówczas nie była znana waga tego zdarzenia, mając jednak na względzie to, że służby uczestniczące na miejscu w akcji ratunkowej znalazły się w sytuacji nagłej i wymagającej nadzwyczajnych środków, kierownik schroniska, rozumiejąc wagę sprawy, udzielił takiej zgody. Kilka dni później została doręczona decyzja Powiatowego Lekarza Weterynarii, która nakazuje odosobnienie zwierząt podejrzanych o chorobę lub zakażenie, obserwację tych zwierząt trwającą 15 dni oraz badanie tych zwierząt w czasie obserwacji. Decyzji tej nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Po tym czasie, gdy nie będzie przeciwwskazań weterynaryjnych, teoretycznie psy powinny zostać zwrócone właścicielowi – powiedział Przemysław Grządziel, kierownik Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach.

– Mamy świadomość, że śledztwo w sprawie pogryzienia chłopca ze skutkiem śmiertelnym trwa i z pewnością będzie trwało dłużej. Może zapaść decyzja prokuratora o czasowym odebraniu psów właścicielowi do momentu wydania prawomocnego wyroku sądu w tej sprawie lub uśpienie tych zwierząt. Jak oświadczyła rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu „Uzyskano opinię behawiorystki, która oceniając zwierzęta, a także uwzględniając wiek zaatakowanych dzieci i rozmiar obrażeń jednego z nich, zakwalifikowała psy jako stwarzające śmiertelne zagrożenie dla otoczenia”. Prokuratura ujawniła również, że znaleziono dokumenty wskazujące na to, że psy mogą posiadać rodowód – powiedział Grządziel.

Masz podobny temat? Napisz do autora tekstu: podkarpacie@se.pl.