Przypomnijmy, do wypadku doszło 18 grudnia 2023 roku, przed godziną 6.00 rano. 14-letnia wtedy Daria szła na przystanek, skąd miała odjechać autobusem do szkoły. Tego dnia jednak do niej nie dotarła. Kiedy przechodziła przez przejście na skrzyżowaniu ulic Rzecha i Załęskiej, potrącił ją samochód. Z nagrania które opublikował ojciec Darii wynika, że z auta, które potrąciło Darię nikt nie wysiadł, by ruszyć na pomoc. Na wideo widać, że zatrzymuje się inny samochód i wychodzi kierowca, który wezwał pomoc. Dziewczynka przeszła kilka operacji, prawie dwa miesiące spędziła na oddziale rehabilitacji. Sprawę postanowił nagłośnić ojciec dziewczynki, kiedy Sąd Rejonowy w Rzeszowie wydał wyrok w tej sprawie. Mężczyzna otrzymał wtedy jedynie karę grzywny.
- Po tym, jak zapadł ten wyrok nakazowy targnęło mnie, bo ten wyrok jest nieadekwatny do tego, co przeżyła moja córka. Kierowca nigdy nie kontaktował się z nami, nie przeprosił. Tak naprawdę, nie wiem czy zamierza to w ogóle zrobić. Mam żal do policji o te pierwsze czynności wykonane na miejscu zdarzenia. Na poczet tego złożyłem zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Prokuratura, która badała tę sprawę nie dopatrzyła się nieprawidłowości - tłumaczył wtedy pan Dariusz w rozmowie z "Super Expressem".
Polecany artykuł:
Dramatyczny wypadek w Rzeszowie. Poszkodowana nastolatka zabrała głos
Sprawa znów trafiła do sądu, a proces toczy się od października. W srodę (28 stycznia) potrącona Daria opowiedziała w sądzie, jak wyglądał wypadek z jej perspektywy.
- Wyszłam rano do szkoły. Weszłam na pasy. Sprawdziłam, czy nic nie jedzie. Nagle poczułam uderzenie. Potem już nic nie pamiętam - cytuje dziewczynkę "Fakt".
Przerwa w rozprawie potrwa do 21 maja.