- W Harklowej zmarł 13-letni Nikodem S., który niespodziewanie nie obudził się ze snu 24 marca.
- Mimo interwencji służb ratunkowych, w tym Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, chłopca nie udało się uratować.
- Sekcja zwłok wykazała obrzęk i przekrwienie płuc oraz mózgu, jednak dokładna przyczyna nagłej śmierci pozostaje nieznana i jest przedmiotem dalszych badań.
- Pogrzeb Nikodema odbył się w sobotę; chłopca żegnali rodzina, mieszkańcy wsi oraz koledzy, którzy przynieśli 13 białych balonów, a przy trumnie postawiono klocki lego.
Wzruszający pogrzeb 13-letniego Nikodema. Młody strażak zmarł we śnie
– On po prostu nie obudził się rano. Jego mama myślała, że zaspał na lekcje. Zaczęła go budzić, potem przyjechała straż pożarna, przyleciał helikopter. Nie zdołali go uratować – mówi mieszkanka Harklowej.
Nikodem S. był pogodnym nastolatkiem. Chodził do siódmej klasy lokalnej szkoły podstawowej. Był młodym strażakiem, jak tata, świetnie grał w ping–ponga. Wtorek, 24 marca, miał być kolejnym zwykłym dniem w jego życiu. Jednak ku zdziwieniu najbliższych Nikodem nie wstał do szkoły. Zaniepokojona mama zaczęła budzić syna. Gdy okazało się to niemożliwe, najbliżsi wezwali na pomoc służby. Pierwsi przyjechali strażacy z OSP, przyleciał helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety mimo wysiłków życia dziecka nie udało się uratować.
– Rodzina Nikodema to przeporządni ludzie, wykształceni i tacy dobrzy. Cała rodzina stąd pochodzi. Bardzo im współczuję, my wszyscy tu nie możemy uwierzyć, że zdrowe dziecko tak nagle po prostu się nie obudziło – dodaje mieszkanka Harklowej w rozmowie z "Super Expressem".
Sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na pytanie co było przyczyną tak nagłej i niespodziewanej śmierci młodego człowieka. Patomorfolog stwierdził obrzęk i przekrwienie płuc oraz mózgu, skierował zabezpieczone próbki do dalszych badań. Nikodem pochowano w białej trumnie. Podczas mszy przy trumnie rodzina postawiła klocki Lego, tak kochał je układać, a koledzy przynieśli 13 białych balonów, dokładnie tyle ile Nikodem przeżył lat.