Do zdarzenia doszło w dniu Wszystkich Świętych. Właściciele psa przyjechali z nim z województwa dolnośląskiego i zostawili go u rodziny w Pstrągowej. Niestety, po dwóch godzinach okazało się, że pies uciekł z posesji.
Właścicielom labradora bardzo zależało na znalezieniu psa, bo zwierzę służyło do dogoterapii małoletniego dziecka, które cierpi na niepełnosprawność psycho – ruchową. Po zamieszczeniu ogłoszenia na Facebooku pojawił się trop, z którego wynikało, że ktoś, mimo uwag przechodniów, wciągnął psa do samochodu.
Policjanci ze Strzyżowa postanowili skorzystać z pomocy kolegów z Rzeszowa. Dzięki nagraniom z kamer monitoringu udało się ustalić pełny numer rejestracyjny wskazanego pojazdu. Niestety, okazało się, że samochód w krótkim czasie miał aż trzech właścicieli. W ten sposób czynności policji były wykonywane na terenie trzech miejscowości w województwach mazowieckim i podkarpackim.
Ostatecznie psa udało się odnaleźć w Mielcu:
- Mężczyzna, od którego psa odebrano, wykrętnie tłumaczył się z tego w jaki sposób pies trafił najpierw do jego samochodu, a potem do jego domu. Twierdził, iż miał zamiar poszukiwać jego właściciela i oczywiście oddać mu psa - informuje Artur Grabowski, rzecznik PO w Rzeszowie.
Za kradzież psa grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Zobacz też: Na jednym z osiedli w Rzeszowie będzie wodny plac zabaw. Znamy szczegóły!
ZOBACZ TO WIDEO: