Przemyśl. Włodzimierz Bodnar publikuje EMOCJONUJĄCY wpis o amantadynie. Apel do Ministerstwa Zdrowia i lekarzy

Szpital, łóżko
Autor: Pixabay

Amantadyna to lek, który zdaniem lekarza z Przemyśla, specjalistę chorób płuc, dr Włodzimierza Bodnara powinien być wykorzystywany w leczeniu pacjentów zakażonych koronawirusem. Lekarz jako pierwszy w naszym kraju leczył pacjentów zakażonych COVID-19 właśnie amantadyną. Teraz zamieścił w mediach społecznościowych emocjonujący wpis.

Rozpoczęły się badania kliniczne nad amantadyną. To lek stosowany w leczeniu schorzeń neurologicznych - choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego i ostrego uszkodzenia mózgu. Jednak wykazuje także działanie przeciwwirusowe i może hamować zakażanie komórek układu oddechowego. W przeszłości amantadyna była stosowana w leczeniu grypy i choroby wywołanej przez wirus SARS. Badanie kliniczne mające zweryfikować skuteczność i bezpieczeństwo leczenia chorych na COVID-19 amantadyną rozpoczęło się właśnie w Górnośląskim Centrum Medycznym (GCM) w Katowicach-Ochojcu. Ma ono objąć 500 pacjentów w 20 ośrodkach w całym kraju. Pionierem w leczeniu pacjentów zakażonych COVID-19 właśnie amantadyną w Polsce jest przemyski lekarz, dr Włodzimierz Bodnar. Do przemyskiej placówki od kilku miesięcy przyjeżdżają zakażeni z całego kraju. Dlaczego badania rozpoczęły się dopiero teraz? Bodnar zamieścił emocjonujący wpis w mediach społecznościowych.

- Ministerstwo Zdrowia jest niepocieszone, bo wymusza się badania nad amantadyną na siłę … to ogłoście od razu wyniki badania, że nie wykazały skuteczności amantadyny! Po co czekać? Proszę jednocześnie pozbawić mnie prawa wykonywania zawodu, bo nie chcę być lekarzem w tak zakłamanym kraju. - czytamy we wpisie.

Lekarz wskazuje na powikłania pocovidowe oraz na "doświadczenie"lekarzy pracujących na oddziałach covidowych.

- Twierdzenie, że ludzie zmarli po amantadynie jest przynajmniej “mieszaniem faktów”. Prawdziwym jest: zmarli z powodu COVID-19, mimo, że brali amantadynę. Proszę pochwalić się efektami leczenia szpitalnego, tak chlubnie nazwanych covidowych. Jaki pracuje tam personel, jakie ma doświadczenie – choćby w leczeniu zapaleń płuc (jednocześnie nikogo nie obrażając, czyli ginekologów, reumatologów, gastrologów, czy nawet chirurgów, bo na pewno są fachowcami w swoich specjalizacjach). Być może ja, jako specjalista chorób płuc, zostanę w ciągu kilku miesięcy wybitnym ortopedą, czy chirurgiem? Jakie są wyniki takiego leczenia, takiego przydziału lekarzy, widać w codziennych statystykach. Proszę pochwalić się Panie Rzeczniku, ilu pacjentów jest wypisywanych z oddziałów, często niedoleczonych z powikłaniami? Bo w tych szpitalach powikłania płucne są leczone przez ginekologów. To i tak olbrzymi sukces, że umiera ‘tylko tyle osób’ i jest to tylko zasługa tych lekarzy, nie Ministerstwa. Proszę odpowiedzieć, w jak wielu szpitalach pacjent na koniec leczenia ma przynajmniej wykonane badanie kontrolne RTG płuc, by ocenić dalsze rokowania? Dowiemy się, jak wielu pacjentów będzie miało nieodwracalne zmiany, włóknienia płuc itd. Może przyjdzie jeszcze czas na takie podsumowania. - czytamy.

Doktor Bodnar postanowił zaprosić do siebie przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia.

- Zapraszałem wszystkie media, zapraszam także Ministerstwo Zdrowia do mojej przychodni w Przemyślu. Czyli aby Pan Rzecznik faktycznie się zainteresował, jak wygląda leczenie. Posłuchałby Pan ludzi, jak wygląda leczenie w praktyce i komu tak bardzo zaszkodziłem. I ilu jest wdzięcznych ludzi za uratowanie im zdrowia i życia mimo wcześniejszego braku pomocy i trzymania się ministerialnych procedur. Może nie warto tego ignorować? Jeśli nie stać Pana Rzecznika na transport, zapłacę za Ubera, pokryję także wszelkie koszty za stracony czas. Obecnie przyjeżdżają do mnie lekarze z całej Polski na bezpłatne szkolenia. Nie mam niczego do ukrycia. Chcę im pokazać, że tą chorobę się leczy. Żeby jej się nie bali. Jestem w stanie podzielić się wszelką wiedzą z Ministerstwem i przygotować zakres szkoleń dla lekarzy, by wdrożyć je ogólnokrajowo. Od zaraz. Pytanie tylko, czy Ministerstwo jest zainteresowane i cokolwiek może? Skoro nie jest nawet w stanie nawet otworzyć przychodni.

Tak od środka wygląda walka z koronawirusem. Pacjentka opowiada o dramacie w szpitalu
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE