Ania zmarła nagle na oczach synka. Teraz pani Janina walczy o wnuki

2022-06-21 11:31
Ania zmarła nagle na oczach syna. Reanimowały ją córka z babcią. Dramat rodziny z Katowic
Autor: Kasia Zaremba/Super Express, archiwum prywatne Ania zmarła nagle na oczach syna. Reanimowały ją córka z babcią. Dramat rodziny z Katowic

Ania zmarła nagle 26 stycznia. Oglądała z 9-letnim synem telewizję, gdy nagle zatrzymało się jej serce. Do czasu przyjazdu pogotowia reanimowała ją najstarsza córka razem z babcią. Niestety, ratownikom nie udało się przywrócić krążenia kobiecie. Teraz pani Janina, babcia dzieci, walczy o przyznanie opieki nad wnukami.

Ciągle widzą jej uśmiechniętą twarz, czują ciepło troskliwych rąk. Pięć miesięcy temu Wiktoria (17 l.), Alicja (11 l.), Daniel (9 l.) i Ewa (5 l.) stracili mamę. - Nigdy do końca nie zastąpię im mojej córki Anny (40 l.), ale dam im morze miłości – mówi Janina Zaczek (69 l.) z Katowic, babcia dzieci, która stara się o pieczę nad nimi.

Dawid groził, że po wyjściu na wolność ich wykończy. „Jak wyjdę, to was wszystkich za…ę”

Życie czwórki dzieci odmieniło się w jednej chwili 26 stycznia.

- Córka miała kłopoty z tarczycą i trudności z oddychaniem. Wzywaliśmy karetkę. Dostawała zastrzyki i skierowanie do kardiologa. Tylko że ona do lekarza nie poszła. Wszystko było ważniejsze, niż jej zdrowie – mówi ze smutkiem pani Janina. Anna zmarła nagle.

- Danielek oglądał z nią telewizję. Przestraszony przybiegł do mnie i powiedział: "Babciu chodź szybko, bo mamie się coś stało i leży na podłodze". Wspomina ten straszny dzień pani Janina.

Pani Janina nie zwlekała ani chwili, zadzwoniła na pogotowie, przytrzymywała córce głowę, a Wiktoria w tym czasie reanimowała mamę. Ratownicy byli po ok. 20 minutach i jeszcze przez 40 min próbowali ją ratować. Niestety, już nic nie można było zrobić. „Nagłe zatrzymanie akcji krążenia” napisał lekarz w akcie zgonu – dodaje emerytka.

Czytaj także: Kuria chciała znać orientację seksualną ofiary księdza pedofila. Adwokatka z zarzutami

Janina Zaczek od razu wiedziała, że zajmie się wnukami. Innego rozwiązania nie przewiduje. Nie odda ich do żadnej placówki. Zaczęła starania o prawo do opieki nad nimi. Przeszkodą do tego był nie tylko jej wiek, ale również warunki lokalowe. Pani Janina miała dwupokojowe mieszkanie. Z pomocą rodzinie przyszła przyjaciółka rodziny, Sonia Germanek. To z jej pomocą, pani Janina postarała się o trzypokojowe mieszkanie. Warunek był jeden, należało spłacić zadłużenie poprzedniego lokatora, ojca dzieci z którym nie ma kontaktu. 

Do spłaty było 57 tysięcy złotych długu. Dopiero po spłacie większości zadłużenia, rodzina mogła wprowadzi się do większego mieszkania. Pomogli je wyremontować i urządzić ludzie dobrej woli, jednak pozostało do spłaty jeszcze 12 tysięcy złotych. Na portalu zrzutka, trwa zbiórka pieniędzy, która pozwoli rodzinie spłacić dług i żyć spokojnie w większym mieszkaniu.

Link do zbiórki znajduje się TUTAJ

W środę 22 czerwca sąd zdecyduje, czy Janina Zaczek będzie mogła sprawować pieczę nad dziećmi zmarłej córki.

– Mama była kochająca, dobra. Brakuje nam jej. Ale chcemy zostać z babcią – mówią zgodnie dzieci. 

Express Biedrzyckiej - Marek Sawicki: Premier i ministrowie nie czytali KPO
Sonda
Czy pani Janina, powinna zostać rodziną zastępczą dla swoich wnuków?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE