GKS Katowice - Widzew Łódź 1:0 (1:0) (Klemenz 45')
GKS Katowice: Strączek - Jędrych, Klemenz, Czerwiński (Kuusk 76') - Wasielewski, Jirka, Nowak (Błąd 90+2'), Wdowiak (Markovic 71'), Milewski, Kowalczyk - Zrelak (Szkurin 71').
Widzew Łódź: Drągowski - Cheng, Visus, Wiśniewski, Isaac - Shehu (c) (Zeqiri 74'), Lerager, Baena (Fornalczyk 59'), Bukari - Bergier (Selahi 74'), Kornvig.
Sędzia: Damian Kos
Widzów: 10594
Gorący mecz przy Nowej Bukowej
Widzew Łódź imponował podczas zimowego okienka transferowego. Na papierze wyglądało to znakomicie. Lukas Lerager, Przemysław Wiśniewski, Bartłomiej Drągowski, Osman Bukari - te nazwiska robiły wrażenie. Tymczasem styczniowy mecz z Jagiellonią rozczarował fanów Widzewa. Wynik 1:3 dobrze oddawał to, co działo się na boisku. Na przeciwległym biegunie znalazł się GKS Katowice, którego w Lubinie do zwycięstwa poprowadził niezawodny Bartosz Nowak. Podopieczni Rafała Góraka chcieli pójść za ciosem.
Pierwszy kwadrans nie zachwycił. Ciekawych sytuacji praktycznie nie było. Publiczność pobudził Alan Czerwiński, którego strzał wylądował tuż obok słupka. GKS miał optyczną przewagę, ale brakowało konkretów. Jeśli chodzi o Widzew, to warto odnotować uderzenia Chenga. Norweg pomylił się nieznacznie. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, Bartosz Nowak idealnie dośrodkował, a Lukas Klemenz pokonał Drągowskiego.
Tuż po przerwie, po centrze Sebastiana Bergiera groźnie uderzał Shehu. Było bardzo blisko! W kolejnych minutach GKS "zamroził" mecz. Łodzianie nie potrafili konkretnie zagrozić bramce Strączka. Największe emocje mieliśmy w doliczonym czasie gry. Najpierw arbiter Damian Kos podyktował rzut karny za faul Milewskiego na Bukarim. Po analizie VAR zmienił decyzję i przyznał rzut wolny dla "Gieksy" za faul w ataku. Widzew nie zdołał odwrócić losów rywalizacji i poległ w Katowicach. Gospodarze wygrali drugi mecz na wiosnę, a goście są na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Tylko lepszym bilansem bramek wyprzedzają Bruk-Bet Termalikę.