Pięciu górników straciło życie, 26 było rannych. Zawinili ludzie

2019-10-10 11:16 RS
Kopalnia Mysłowice-Wesoła
Autor: Monisiolek/cc/wikipedia Kopalnia "Mysłowice-Wesoła"

To był jeden z najczarniejszych dni w górnictwie na przestrzeni ostatnich lat. 6 października 2014 roku w KWK Mysłowice–Wesoła zapalił się metan, jeden górnik zginął na miejscu, czterech kolejnych zmarło w szpitalu. Od tej tragedii mijają lata, ale do tej pory prokuratura ściga winnych.

We wrześniu zatrzymano cztery osoby w wieku od 43 do 45 lat., które pracowały w kierownictwie KWK Mysłowice-Wesoła, gdy doszło do tragicznego zdarzenia. Usłyszeli zarzut sprowadzenia katastrofy górniczej. Jak poinformowała katowicka prokuratura 8 października zostały zatrzymane kolejne dwie osoby. Usłyszały one zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób. Jak podaje katowicka prokuratura są to przedstawiciele wyższego dozoru górniczego Kopalni Węgla Kamiennego Mysłowice–Wesoła w Mysłowicach.

Przypomnijmy, że do tej tragedii doszło 6 października 2014 roku około godz. 20.00. Górnicy pracowali w rejonie ściany 560 (665 metrów pod ziemią), gdy doszło do zapalenia się metanu. Jeden górnik zginął na miejscu, czterech zmarło w szpitalach. Aż 26 było rannych. Śledztwo wykazało, że górnicy nie powinni znajdować się na dole. Prokuratura uznała również za bezzasadny brak decyzji o ogłoszeniu akcji przeciwpożarowej

- W tych okolicznościach prace eksploatacyjne prowadzone były przez pracowników kopalni, w warunkach występowania pożaru endogenicznego, którego ognisko znajdowało się w bezpośredniej bliskości zbiornika z mieszaniną powietrzno–metanową, o stężeniu wybuchowym, a przez to sprowadzono niebezpieczeństwo zdarzenia zagrażającego życia i zdrowia wielu górników - informuje Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.

Aby wykazać winę potrzeba było kilkuletniego śledztwa, w ramach którego przesłuchano 200 osób. Prokuratura przedstawiła kolejnym podejrzanym zarzuty. Zatrzymanym we wrześniu czterem przedstawicielom kierownictwa kopalni grozi 12 lat więzienia. Z kolei dwójka podejrzanych z dozoru może spędzić za kratkami do 8 lat.

- Wobec osób zatrzymanych prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego oraz zakazu pełnienia funkcji kierowniczych w kopalni - dodaje Zawada-Zdybek.