Spis treści
Pożar w centrum Katowic. Ewakuacja mieszkańców na ulicy Chopina
Do groźnego pożaru doszło 6 lipca w pustostanie przy ulicy Chopina, tuż przy skrzyżowaniu z ulicą Sokolską w centrum Katowic. Sytuacja była na tyle dramatyczna, że służby musiały ewakuować mieszkańców okolicznych budynków. Na miejscu pracowali strażacy i policjanci, a pobliskie ulice zostały całkowicie zablokowane.
To miejsce jest mocno naznaczone tragicznie. Tuż obok znajduje się pusty plac, który przypomina o dramacie z 2014 roku. W wyniku wybuchu gazu zginęła tam trzyosobowa rodzina dziennikarzy: Dariusz Kmiecik z „Faktów" TVN, jego żona Brygida Frosztęga-Kmiecik pracująca w TVP Katowice oraz ich dwuletni syn.
Zgodnie z planami, w 2025 roku w tym miejscu ma powstać nowy apartamentowiec. Deweloper Wawel-Service planuje budowę budynku z 50 mieszkaniami i dwoma lokalami usługowymi.
To nie był przypadek. Policjanci odkryli ślady podpalenia w Katowicach
Katowiccy kryminalni, nadzorowani przez Prokuraturę Rejonową Katowice-Północ, natychmiast rozpoczęli śledztwo. Zabezpieczono ślady, nagrania z kamer monitoringu oraz dokumentację z nadzoru budowlanego.
Zgromadzony materiał dowodowy poddano szczegółowej analizie. Ustalenia śledczych wskazały, że pożar nie był przypadkowy, lecz powstał w wyniku podpalenia - przekazuje katowicka komenda policji.
Dzięki intensywnej pracy, na początku października policjanci zatrzymali 27-latka podejrzewanego o umyślne wywołanie ognia.
Dariusz Kmiecik Tragiczna śmierć reportera Faktów TVN. Zginął wraz z rodziną:
Zatrzymany 27-latek usłyszał zarzuty. Grozi mu 10 lat więzienia
Zatrzymany usłyszał poważne zarzuty. Prokuratura zarzuciła mu sprowadzenie pożaru, który zagrażał mieniu w wielkich rozmiarach. Decyzją sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na okres dwóch miesięcy.
Mężczyzna trafił do pomieszczenia dla osób zatrzymanych, a następnie został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ. Tam usłyszał zarzut sprowadzenia pożaru zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach - czytamy policyjnym komunikacie.
Zgodnie z polskim prawem, za tego typu przestępstwo grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.