Policjanci pobili chorego na Parkinsona. Sądzili, że jest naćpany. Prokuratura stawia zarzuty

Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu przedstawiła zarzuty trzem funkcjonariuszom z Będzina. Według śledczych mundurowi mieli pobić 49-latka cierpiącego na chorobę Parkinsona na stacji paliw w październiku 2025 roku. Policjanci rzekomo grozili mu i zmuszali do wyjścia z auta. Oskarżeni nie przyznają się do winy.

Policja

i

Autor: Super Express Policja

Policjanci z Będzina z zarzutami za interwencję na stacji paliw

Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu oficjalnie potwierdza zarzuty dla trzech policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Będzinie. Zdarzenia miały miejsce w nocy z 19 października 2025 roku na terenie jednej z będzińskich stacji benzynowych.

Jak ustalili śledczy, dwóch niebędących na służbie mundurowych podeszło do przebywającego w aucie 49-letniego Mirosława K. Sytuacja nabrała bardzo dynamicznego i niebezpiecznego obrotu.

Funkcjonariusze rzekomo uznali, że kierowca znajduje się pod wpływem narkotyków. Zdecydowali się na interwencję, która ostatecznie przerodziła się w akt fizycznej agresji.

Z akt prokuratury wynika, że Mirosław K. był zmuszany do opuszczenia samochodu, a oprawcy grozili mu śmiercią. W incydencie brał udział jeszcze jeden policjant, który nie tylko nie przerwał działań kolegów, ale wręcz im pomagał, a dodatkowo zaatakował świadka próbującego załagodzić sytuację. Interweniujący świadek, Patryk K., odniósł w wyniku tego zajścia niegroźne obrażenia.

Dziennikarze "Super Expressu" dowiedzieli się, że mundurowi uczestniczący w zajściu mają za sobą kilka lat służby (w przypadku trzech funkcjonariuszy to 9 lat, a w przypadku dwóch to 2 lata). Dotychczas cieszyli się oni bardzo dobrą opinią wśród przełożonych.

- Wobec w.w. funkcjonariuszy nie wszczynano w przeszłości żadnych postępowań dyscyplinarnych - przekazał zespół Prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Kamery monitoringu pogrążą policjantów z Będzina?

Postępowanie bazuje na kilku niezwykle istotnych filarach dowodowych. Prokuratorzy opierają się przede wszystkim na:

  • zapisach wideo ze stacji benzynowej,
  • relacjach osób przebywających w pobliżu,
  • ekspertyzach przygotowanych przez specjalistów,
  • pozostałych zabezpieczonych dowodach rzeczowych.

To na podstawie tych właśnie elementów podjęto decyzję o postawieniu zarzutów stróżom prawa. Ze względu na dobro trwającego śledztwa nie są jednak ujawniane żadne detale dotyczące zawartości nagrań ani zeznań.

Slang policyjny. Czy dogadałbyś się z policją? Sprawdź!
Pytanie 1 z 14
"Czekolada" w slangu policyjnym to:

Mirosław K. wziął leki, a policja z Będzina podejrzewała narkotyki

O dramacie poszkodowanego Mirosława K., cierpiącego na chorobę Parkinsona, jako pierwsza informowała "Gazeta Wyborcza". Mężczyzna przekonuje, że jego symptomy chorobowe zostały przez mundurowych całkowicie błędnie zinterpretowane jako efekt zażycia środków odurzających.

W wywiadach udzielanych prasie 49-latek zaznacza, że starał się wytłumaczyć napastnikom swój stan zdrowia, lecz jego słowa były ignorowane. Twierdzi, że bito go i szarpano, całkowicie lekceważąc informacje o jego dolegliwościach.

Skutkiem nocnej szarpaniny było również zniszczenie specjalistycznego sprzętu medycznego, bez którego pokrzywdzony nie jest w stanie normalnie funkcjonować.

Co ciekawe, zaledwie kilka godzin wcześniej ten sam mężczyzna spotkał się z innym patrolem policji.

Co istotne, kilka godzin wcześniej, ten sam mężczyzna również prowadził pojazd w złym stanie psychofizycznym. Około 18.45 zaniepokojony świadek zgłosił Policji podejrzenie, że kierowca audi może być pod wpływem środków odurzających. Został on zatrzymany do kontroli przez policyjny patrol. To, że wówczas zaburzenia koordynacji również były wyraźnie widoczne i nasilone potwierdza fakt, że policjanci polecili mu powstrzymanie się od dalszej jazdy. Mężczyzna nie zakwestionował tego zalecenia i przekazał swój pojazd znajomemu, celem jego prawidłowego zabezpieczenia, a sam został odwieziony przez mundurowych do domu - przekazał redakcji "Super Expressu" zespół prasowy KWP w Katowicach.

Prokuratura w Sosnowcu bada zachowanie policjantów

Po brutalnym incydencie 49-latek skierował oficjalne zawiadomienie do będzińskiej prokuratury. Opisał w nim dokładnie przebieg dramatycznej nocy, zwracając uwagę na całkowicie nieuzasadnione zastosowanie siły fizycznej.

Mężczyzna wielokrotnie powtarzał, że nie szuka odwetu, a jedynie dąży do sprawiedliwego osądzenia winnych, którzy brutalnie złamali prawo.

– Nie chodzi o zemstę. Chodzi o to, żeby taka sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła – przekazał "Gazecie Wyborczej" swoje stanowisko.

W listopadzie 2025 roku całe śledztwo zostało przekazane Prokuraturze Okręgowej w Sosnowcu, która wnikliwie bada zebrane dotąd dowody.

Oskarżeni funkcjonariusze konsekwentnie milczą, odmawiając składania jakichkolwiek wyjaśnień i nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Na ten moment śledczy nie poinformowali o zastosowaniu wobec nich ewentualnych środków zapobiegawczych.

Postępowanie zarówno w prokuraturze, jak i wewnętrzne czynności policyjne nadal trwają - dodaje zespół prasowy KWP w Katowicach.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki