Przełom w sprawie najsłynniejszego rolnika w Polsce. Po kilku dniach opuścił areszt

Józef M., który na początku sierpnia zaorał fragment świeżo położonego asfaltu w Gliwicach, wyszedł z aresztu. Początkowo śledczy szacowali, że mężczyzna spowodował straty sięgające 400 tys. zł. Po dokładniejszych wyliczeniach okazało się jednak, że szkody są znacznie mniejsze — poniżej 200 tys. zł. To zmieniło kwalifikację czynu i zagrożenie karą. Rolnik spędził w celi pięć dni.

Koło ciągnika, a na miniaturze rolnik orzący świeży asfalt w Gliwicach. O sprawie Józefa M. przeczytasz na SE.
Autor: Facebook / Katarzyna Kuczyńska‑Budka - prezydentka Gliwic/ Pexels.com

Zaorał świeży asfalt. Trafił do aresztu

Józef M. stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych rolników w Polsce po tym, jak 7 sierpnia zaorał fragment świeżo położonego asfaltu na ulicy Rybackiej w Ostropie, peryferyjnej dzielnicy Gliwic.

Jego działanie miało być protestem. Mężczyzna twierdzi bowiem, że część ulicy Rybackiej należy do niego. Prokuratura ma jednak inne stanowisko i wskazuje, że z dokumentów wynika, iż grunt, na którym znajduje się droga, w całości należy do miasta.

Po swoim nietypowym proteście Józef M. został zatrzymany i trafił do tymczasowego aresztu. Początkowe szacunki dotyczące wyrządzonych szkód były bardzo wysokie. Mówiło się o kwocie sięgającej około 400 tys. zł.

W związku z tym Józef M. usłyszał zarzut zniszczenia mienia o wielkiej wartości. Za takie przestępstwo może grozić nawet 10 lat więzienia. Wysoka kwalifikacja czynu była jednym z argumentów przemawiających za zastosowaniem wobec rolnika tymczasowego aresztowania.

Sąd zdecydował, że mężczyzna trafi za kraty.

Pięć dni za kratami

Decyzja o areszcie wywołała sporo komentarzy. Zarówno osoby postronne, jak i prawnicy zwracali uwagę, że zastosowanie tak surowego środka zapobiegawczego może być niewspółmierne do charakteru sprawy.

Wskazywano, że możliwe było zastosowanie środków wolnościowych, na przykład obowiązku regularnego stawiania się na komisariacie. Józef M. zdecydował się walczyć o uchylenie aresztu. Jego obrońca złożył zażalenie na decyzję sądu.

W trakcie dalszych czynności prokuratura dokładniej ustaliła wysokość strat.

Okazało się, że zniszczenie około 200 metrów asfaltu spowodowało straty niższe niż 200 tys. zł. To zasadnicza różnica w porównaniu z pierwszymi szacunkami, które mówiły o kwocie około 400 tys. zł.

Ta zmiana miała bezpośrednie znaczenie dla sytuacji prawnej Józefa M.

Skoro szkoda nie przekroczyła 200 tys. zł, czyn nie jest już kwalifikowany jako zniszczenie mienia w wielkich rozmiarach. Zmieniło się również zagrożenie karą — z maksymalnie 10 lat pozbawienia wolności do 5 lat więzienia.

Prokuratura uchyliła areszt

Po zmianie zarzutu prokuratura zdecydowała o uchyleniu tymczasowego aresztowania. Józef M. opuścił celę w piątek, 14 sierpnia. Za kratami spędził pięć dni. W tej sytuacji zażalenie jego obrońcy na zastosowanie aresztu może już nie zostać rozpoznane, ponieważ sam środek zapobiegawczy został uchylony.

Nie oznacza to jednak końca sprawy. Postępowanie nadal się toczy, a Józef M. może stanąć przed sądem.

Sam rolnik uważa, że ma prawo do części terenu, na którym znajduje się ulica Rybacka. Zaoranie asfaltu miało być formą protestu przeciwko temu, jak — w jego ocenie — potraktowano jego własność.

Prokuratura przedstawia jednak inną wersję. Według śledczych dokumenty wskazują, że grunt pod drogą w całości należy do miasta. Ostatecznie to sąd będzie musiał rozstrzygnąć odpowiedzialność Józefa M. za zniszczenie nawierzchni.

Na razie jedno jest pewne: rolnik, który zaorał asfalt w Gliwicach, jest już na wolności.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki