PRZEWODNICZĄCY do PREMIERA: Rząd nie chce krwi od górników-ozdrowieńców?

2020-10-16 18:28 abe
Górnicy ozdrowieńcy pomogą w leczeniu chorych na COVID-19
Autor: Agnieszka Kucjas-Karkoszka

Bogusław Ziętek, lider Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” wzywa Mateusza Morawieckiego do wywiązania się z obietnic. Rząd miał zmienić przepisy, by górnicy-krwiodawcy nie musieli odrabiać dni spędzonych w stacjach krwiodawstwa. „Jeszcze nie jest za późno na dobre zmiany” – przypomina związkowiec.

Chodzi o to, że w myśl obowiązujących przepisów jedynie górnicy muszą odrabiać „każdy dzień honorowego krwiodawstwa celem uzyskania prawa emerytalnego”. Takie uwarunkowanie wprowadzono za rządów PO-PSL. Wyjaśnijmy niezorientowanym, że po 25 latach pracy pod ziemią górnik przechodzi na emeryturę. I jeśli w tym czasie nie przechorował ani jednego dnia, a – dajmy na to – dwa tygodnie poświęcił na honorową donację krwi, to musi te dni odpracować. Takiego obowiązku nie ma jakakolwiek inna grupa zawodowa. O zmianę tego przepisu górnicy-krwiodawcy walczą od lat, ale jak widać bezskutecznie.

„WZZ „Sierpień 80” już wiosną tego roku wyszedł z inicjatywą mającą na celu zachęcenie dużej liczby górników do oddawania krwi i osocza ratujących ludzkie zdrowie, a nawet życie. Wielokrotnie pisaliśmy do Pana i do członków Pańskiego rządu, że w tym celu należy podjąć jeden niewielki gest, jedną zmianę w prawie, która nie kosztowałaby nic budżetu Skarbu Państwa, a realnie mogłaby uratować wiele ludzkich istnień, wielu naszych rodaków” – czytamy w liście skierowanym (16 października) do premiera Morawieckiego.

Górnicy oddają krew

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Pasywna terapia przeciwciałami, polegająca na wykorzystaniu w leczeniu przeciwciał zawartych w surowicy krwi osób, które wyzdrowiały z COVID-19 jest obecnie jednym z nielicznych sposobów leczenia pacjentów z COVID-19 w ciężkich stanach. To właśnie na osoczu krwi od ozdrowieńców opiera pierwszy polski lek na koronawirusa, opracowany przez Biomed Lublin.

„W momencie, gdy nie ma jeszcze szczepionek, osocze to jest jedyną szansą dla wielu Polaków, którzy leżąc pod respiratorami, walczą o życie, a bez osocza, niestety tę walkę niestety przegrywają” – przypomina przewodniczący Ziętek. „Podsuwamy Panu i Pańskiemu rządowi gotowy, bardzo dobry pomysł, o wiele lepszy niż wizje opozycji parlamentarnej. Tu kosztów nie ma żadnych. Koszty są natomiast i będą wtedy, gdy wielu naszych rodaków straci życie, bo nie otrzyma przeciwciał zawartych w osoczu od ozdrowieńców”. Związek i Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie prowadzą akcję pobierania krwi od górników-ozdrowieńców. Górnicy są gotowi je oddawać, ale – jak podkreśla Ziętek – potrzeba też zachęty i wyeliminowania niekorzystnych dla górników przepisów. I apeluje: „Jeszcze nie jest za późno na dobre zmiany. Wyrażamy nadzieję, że rząd Pana Premiera wywiąże się z tych obietnic. Tu chodzi o dobro Polek i Polaków, o przyszłość Polski”.

Terapia osoczem krwi (podaje się je jak krew przy transfuzji) była stosowana już przy epidemiach odry, polio czy grypy. – Liczymy na to, że przeciwciała, które mają ozdrowieńcy, mają właściwości neutralizujące, a więc są w stanie unieruchomić, zniszczyć tego wirusa. Przetoczenie takiego preparatu ma na celu właśnie pozbawienie pacjenta wirusów, które krążą w jego ustroju. Może nie wszystkich, ale dominującej części" – tłumaczył na antenie Polskiego Radia Lublin prof. Krzysztof Tomasiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.