Tajemnicza śmierć całej rodziny. Rodzice i ich syn znalezieni martwi w łóżkach. Sąsiadów zaniepokoił jeden szczegół

2026-02-25 20:35

Stanisława R. i mąż Zbigniew byli już bardzo sędziwi, żyli spokojnie w mieszkaniu na osiedlu przy ul. Alfonsa Zgrzebnioka w Siemianowicach Śląskich wraz z dorosłym synem. W środę rano ( 25 lutego) do ich mieszkania weszli strażacy. W łóżkach odkryli ciała całej trójki. Śmierć Stanisławy R. († 95 l. ) jej męża Zbigniewa R. († 95  l.) oraz syna Jurka R. jest owiana tajemnicą. 

Śmierć trzech osób w bloku w Siemianowicach Śląskich 
Super Express Google News

Niepokój jednej z mieszkanek bloku w Siemianowicach Śląskich doprowadził do dramatycznego odkrycia. Kobieta od kilku dni nie miała kontaktu z sąsiadami i nie widziała ich w mieszkaniu. W środę rano, 25 lutego, powiadomiła służby, wskazując lokal, w którym – jak relacjonowała – panowała niepokojąca cisza. Niestety, funkcjonariusze potwierdzili najgorsze obawy – w mieszkaniu znaleziono trzy ciała.

Czytaj także: Sąsiadka nie widziała ich od kilku dni. Trzy ciała w mieszkaniu w Siemianowicach Śląskich

Oni mieli już prawie 100 lat – mówi o zmarłym małżeństwie sąsiadka rodziny. 

Dodaje, że jeszcze kilka lat temu widywała Zbigniewa z żoną, jednak z czasem coraz rzadziej wychodził z mieszkania.

Oni byli najstarszymi mieszkańcami tego bloku, od reszty dzieliło ich pokolenie. Dlatego nie wiedzieliśmy nawet jak mają na imię – mówią sąsiedzi. 

Mieszkał z nimi syn Jurek. Jego widywali przelotem na klatce schodowej.

On się wprowadził do rodziców wiele lat temu, był u nas dzielnicowy stąd wiemy, że miał problemy z prawem. Podobno nie układało się między nim a rodzicami. Ale nigdy nie było tu żadnych awantur czy policyjnych interwencji – mówią sąsiedzi. 

Wiadomo, że Jerzy chodził na zakupy. Obiady dla całej trójki zapewniała opieka społeczna. Były im dowożone nawet w weekendy. Jednak od kilku dni pan Jurek jakby zniknął. Z mieszkania staruszków nie dochodził żaden odgłos. Sąsiadów zaniepokoiło zaświecone światło, które od kilku dni paliło się nawet w dzień

To sąsiadka z góry wezwała policję, bo codziennie przechodziła pod drzwiami staruszków i jej pies, z którym wychodziła na spacer za każdym razem zatrzymał się pod ich drzwiami – opowiadają mieszkańcy klatki. 

Widok wewnątrz był wstrząsający: trzy ciała bez życia. 

Ja musiałam ich zidentyfikować, policja mnie o to poprosiła. Każdy z nich leżał w swoim łóżku. Nie zapomnę ich twarzy do końca życia – powiedziała w rozmowie z "Super Expressem" najbliższa sąsiadka zmarłej rodziny. 

Policja nie komentuje sprawy. Wiadomo że ciała rodziny R. zostały zabezpieczone do sekcji zwłok. Ona ma wskazać przyczyny śmierci.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki