Szokujące zachowanie w Bytomiu. Zamiast wdzięczności, ratownicy otrzymali ciosy

2026-04-13 6:54

Miała to być rutynowa interwencja medyczna, jednak przerodziła się w akt agresji. 33-letni bytomianin, zamiast przyjąć pomoc, zaatakował zespół ratownictwa w karetce. Kompletnie pijany mężczyzna szarpał, kopał i wyzywał medyków. Teraz grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności.

Pijany bytomianin znieważył ratowników

i

Autor: Śląska Policja/ Materiały prasowe

Agresja wobec ratowników przy ulicy Arki Bożka w Bytomiu

Czwartkowe popołudnie, 9 kwietnia, przyniosło nieoczekiwany obrót wydarzeń przy ulicy Arki Bożka w Bytomiu. Służby zostały zaalarmowane o mężczyźnie leżącym na poboczu, co sugerowało konieczność pilnej interwencji. Na wskazane miejsce niezwłocznie zadysponowano patrol policyjny oraz karetkę pogotowia.

Po dotarciu na miejsce, funkcjonariusze i medycy odnaleźli 33-letniego mieszkańca miasta. Wstępna ocena sytuacji wskazywała, że mężczyzna faktycznie wymaga wsparcia medycznego. Zespół ratowników podjął decyzję o przetransportowaniu go do placówki szpitalnej w celu udzielenia niezbędnej pomocy.

W pojeździe uprzywilejowanym sytuacja drastycznie się zmieniła. Pacjent niespodziewanie wpadł w furię, kierując swoją agresję przeciwko załodze karetki. Jak ustalili śledczy, mężczyzna używał przemocy fizycznej, szarpiąc i kopiąc ratowników po nogach. Dodatkowo, w ich stronę poleciała lawina wulgarnych i obraźliwych określeń. Rutynowa pomoc przerodziła się w konfrontację z agresorem.

Znaczne pobudzenie 33-latka i brak reakcji na polecenia zmusiły ratowników do priorytetowego potraktowania kwestii bezpieczeństwa. W obliczu zagrożenia, zespół medyczny zmuszony był poprosić o wsparcie funkcjonariuszy policji.

33-latek z Bytomia usłyszał zarzuty za atak na ratowników

Agresor ostatecznie został przetransportowany do szpitala, gdzie przeszedł badania. Diagnoza lekarska była jednoznaczna: mężczyzna nie potrzebował ani hospitalizacji, ani interwencji medycznej. Przyczynę jego stanu wyjaśniło badanie trzeźwości, które wykazało przeszło 3,5 promila alkoholu w organizmie.

Po zakończeniu procedur w placówce zdrowotnej, 33-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnej celi, gdzie spędził noc. Kolejnego dnia usłyszał formalne zarzuty. Odpowie za znieważenie ratowników medycznych oraz naruszenie ich nietykalności cielesnej w trakcie pełnienia przez nich obowiązków służbowych.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za te czyny mężczyźnie grozi kara do trzech lat więzienia. Ostateczny wymiar kary zostanie określony przez sąd.

Policja ponownie podkreśla, że ratownicy medyczni, podobnie jak policjanci i inni przedstawiciele służb publicznych, podlegają szczególnej ochronie prawnej. Każdy akt znieważenia funkcjonariusza publicznego niesie za sobą konsekwencje, które mogą obejmować grzywnę, ograniczenie wolności lub karę więzienia do jednego roku.

Pierwsza pomoc - czy wiesz, jak jej udzielić?
Pytanie 1 z 10
Wypadek samochodowy
wypadek samochodowy
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki