Tychy. Cierpiał, ból był nie do zniesienia, a biegunka krwista. W szpitalu kazali mu... kupić arcydrogi lek!

2021-04-25 12:08 Rafał Strzelec kaz
Tychy. Miał krwistą biegunkę. Szpital go nie przyjął
Autor: Zdjęcie poglądowe

Szpital Miejski w Tychach nie przyjął pacjenta z potwornym bólem brzucha i krwistą biegunką. 28-latek przez kilka dni zmagał się z objawami, które jak się okazało, były skutkiem zakażenia bakterią clostridium difficile. Lekarze z placówki po przewiezieniu karetką przebadali mężczyznę, ale nie był on hospitalizowany. Jeden z lekarzy miał powiedzieć, że pacjent nie traktuje ich pracy z szacunkiem, a sam powód jego przybycia jest błahy. Polecono mu zakupienie drogiego leku o wartości przeszło 400 złotych. Po konsultacji z lekarzem 28-latek odmówił zakupu. W końcu po trzech dniach znaleziono miejsce dla pacjenta w Szpitalu Kolejowym w Katowicach. Rodzina mężczyzny jest oburzona.

Tychy. Skandal w Szpitalu Miejskim. Placówka nie przyjęła pacjenta

Opisywane zdarzenia miały miejsce kilka dni temu. 28-letni mężczyzna z Tychów zmagał się z silnymi bólami brzucha i ostrą, krwistą biegunką. Sytuacja była naprawdę zła. W rozmowie z Super Expressem narzeczona mężczyzny (bohaterowie chcą zachować anonimowość) opisuje przebieg całego zdarzenia. - Mój narzeczony kontaktował się z lekarzem rodzinnym przez teleporadę. Trzykrotnie zmieniano mu antybiotyk. Niestety, bezskutecznie. Pewnej nocy było już naprawdę bardzo źle. Zadzwoniliśmy po karetkę. Już wówczas jeden z ratowników oburzył się i powiedział, że "oni nie są taksówką". Mojego narzeczonego zawieziono do placówki przy ul. Cichej w Tychach. Tam lekarz powiedział, że nie mamy szacunku do ich pracy i przyjeżdżamy z błahą sprawą - opowiada kobieta. 28-latek został przebadany przez lekarzy. Okazało się, że jest zakażony bakterią clostridium difficile. W ciężkich przypadkach pacjent powinien być hospitalizowany. Ale tym razem lekarze podjęli inną decyzję.

Czytaj także: Mierzęcice: Stracił żonę i malutkiego Marcela w wypadku. Piotr i 3-letni Bartuś zostali sami. Łamiące słowa: "Jak mamy dalej żyć?"

- Po badaniu stwierdzono, że w organizmie znajduje się bardzo zaraźliwa bakteria, która wymaga leczenia szpitalnego, ale w związku z tym, że nie ma miejsc w szpitalach zakaźnych, pacjent zostaje odesłany do domu z zaleceniem kupna leku, który kosztuje 410 zł i który nie gwarantuje poprawy - napisał przyszły teść mężczyzny na jednej z lokalnych grup.

Tychy. Szpital polecił pacjentowi lek do leczenia... w szpitalu

To nie koniec perypetii rodziny z Tychów. Żadna apteka w mieście nie chciała sprzedać wspomnianego leku, czyli wankomycyny, bakteriobójczego antybiotyku. Konieczna była zgoda lekarza rodzinnego. Szpital powiadomił o tym fakcie aptekę przy ul. Turkusowej w Tychach. - Narzeczony udał się do lekarza. Ten stwierdził, że po raz pierwszy wypisuje receptę na ten lek i że jest on używany tylko i wyłącznie w przypadku leczenia szpitalnego - dodaje narzeczona 28-latka. Mężczyzna postanowił skonsultować zakup ze znajomym lekarzem. Ten wyraźnie odradził. Pacjent poinformował aptekę, że jednak zamówionego lekarstwa nie weźmie. To oburzyło aptekarkę. Wedle relacji rodziny miała powiedzieć, że jeśli jeszcze raz pacjent przyjedzie po wankomycynę, to nie zostanie mu ona wydana. Poinformowała również o tym fakcie lekarkę ze Szpitala Miejskiego w Tychach.

Czytaj również: Mierzęcice. Jechali znad morza, doszło do wypadku. Malutki Marcel nie miał szans. Jego mama zmarła w karetce

Po trzech dniach w końcu 28-latek znalazł dla siebie miejsce w lecznicy. Przyjęto go do Szpitala Kolejowego w Katowicach. Jak mówi nam jego narzeczona, u pacjenta stwierdzono wrzodziejące zapalenie jelita grubego.

Szpital w Tychach: Wszyscy pacjenci wymagający hospitalizacji są przyjmowani

Jak na zarzuty rodziny odpowiada Szpital Miejski w Tychach? Do sprawy odniósł się prezes zarządu placówki dr. n. med. Marka Krawczyka. Szpital zapewnił, że przeanalizuje sytuację po przekazaniu konkretnych danych pozwalających na identyfikację pacjenta. Jednocześnie prezes placówki dodał, że "wszyscy pacjenci wymagający hospitalizacji są przyjmowani do szpitala i/lub przekazywani do innych placówek w celu zapewnienia kontynuacji leczenia".

Tak wygląda praca szpitala w czasie pandemii
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE