W czołówce najbardziej SZANOWANYCH zawodów nie ma już GÓRNIKA

2020-12-02 16:16 Andrzej Bęben
Marek Szczepański, prof.
Autor: YouTube

Czy śląscy górnicy mogliby zrezygnować z nagrody barbórkowej i 14. pensji dla ratowania kopalń? Co dobrego dla górników uczynili politycy? Czy górnicy tak kochają pracę w kopalni, że nie chcieliby wykonywać innego zawodu? Rozmawiamy z prof. zw. dr. hab. MARKIEM S. SZCZEPAŃSKIM, socjologiem z Uniwersytetu Śląskiego, członkiem korespondentem Polskiej Akademii Nauk.

„Super Express”: – Gdy za rządów Akcji Wyborczej Solidarność mocno okrojono górnictwo, było wokół tego larum, choć władza wypłacała niemałe, jak na owe czasy, odprawy. A dziś, gdy wiadomo, że górnictwo węgla kamiennego, bo o tej części branży będziemy rozmawiać, ma już wyznaczoną datę śmierci, to jest cisza. Górnicy się pogodzili z wyrokiem czy węgiel w Polsce jest już niepotrzebny?

Marek S. Szczepański: – Jest potrzebny. Chociaż praktycznie w całej Unii mówi się jednym głosem, że węgiel, nie tylko kamienny, to anachronizm, emisja dwutlenku węgla, degradacja środowiska itd. Tam pojęcie „dekarbonizacja” brzmi głośno. Skoro w państwach starej Unii Europejskiej zamknięto kopalnie, to Unia oczekuje tego samego od Polski. A czy górnicy pogodzili się z wyrokiem? Jak na razie wszystko wskazuje, że tak. Skoro zapewniono im gwarancje zatrudnienia aż do emerytury, to pogodzili się...

– To się jeszcze okaże. A na razie zbliża się Barbórka, nie ma wielkich powodów do świętowania. Tymczasem można odnieść wrażenie, że problemem w górnictwie węgla kamiennego są epizodyczne ekscesy seksualne rodem rodem „spod celi we więźniu”. To chyba nie jest najważniejszy problem dla pracujących w branży?

– Oczywiście, że nie jest. Zresztą, okaże się, czy doszło do takiego zdarzenia, bo teraz jest słowo przeciwko słowu i trzeba poczekać na wyjaśnienie prawdy przez śledczych. Nie bagatelizuję tego zdarzenia, ale... Problemem górnictwa jest nierentowność wielu kopalń, zadłużenie, kłopoty z wypłatą pensji. Polski węgiel przegrywa z konkurencyjnym z importu...

– A jak ma nie przegrywać skoro Polska Grupa Górnicza, największa spółka nie tylko w Polsce, ale i w UE, ledwo zipie a jednocześnie oprócz pensji wypłaca tradycyjną nagrodę barbórkową. Na to wszystko potrzebuje w grudniu 600 mln złotych...

– To jest paradoks. Rozumiem, że istnieją jakieś przywileje górnicze. Obserwowałem kryzys górnictwa węgla kamiennego w Niemczech. Tam górnicy decydowali się na skrócony czas pracy, by ją jak najdłużej zachować, zgodzili się rezygnację z niektórych przywilejów, potrafili ograniczyć potrzeby finansowe po to tylko, by ratować kopalnie.

Gejowska NAPAŚĆ na górnika pod ziemią kopalni?! "Bił go CZŁONKIEM po twarzy"

– Naszych górników nie stać na takie wyrzeczenia? Zresztą, po co mają się czegoś wyrzekać, jak porozumienie z września zeszłego roku gwarantuje im pracę na dotychczasowym poziomie płacowym.

– To jest wstępna umowa, bo żeby obowiązywała, to musi być zaakceptowana przez Unię Europejską, co miało nastąpić 15 grudnia, a chyba będzie opóźnione. Wracając do wyrzeczeń... Skoro się należy, to trzeba brać. Tak, znamy to powiedzenie. Związkowcy, których jest sporo w kopalniach PGG powinni dbać nie tylko o płace w firmie, ale także o jej utrzymanie w kondycji finansowej. Mają tak działać, by przedsiębiorstwo nie znalazło się w sytuacji kryzysowej...

– Że się znalazło, to nie jest wyłącznie wina związków zawodowych...

– Oczywiście, ale związki zawodowe są, albo powinny być, współodpowiedzialne za utrzymanie i przetrwanie zakładu w najcięższych czasach.

– Mieli zrezygnować z nagrody barbórkowej? Biorą, bo w przyszłym roku raczej nie będzie jej z czego wypłacać.

– Można i tak. W mej opinii trzeba jednak myśleć w dłuższej perspektywie.

– O kopalniach tak, ale chyba nie o tym, że wykonuje się zawód poważany przez wszystkich Polaków?

– Węgiel zastępowany jest i będzie przez energię odnawialną. Odnowić straconego statusu, jaki miał zawód górnika, już się nie da. Teraz sobie można powspominać, pamiętam to z czasów, gdy zaczynałem pracę badawczą nad górnictwem, gdy matkom trzech synów-górników wręczano medale i władza biła górnikom pokłony. Nawet fet barbórkowych, gdy przeminie epidemia covidu, też już nie będzie. Socjologia prowadzi badania dotyczące odbioru społecznego, społecznej oceny, różnych zawodów. W hierarchii zawodów górnik plasował się tuż za profesorem, lekarzem i inżynierem. To bardzo wysokie miejsce. Było wysokie. Teraz w tej hierarchii górnik nie jest w czołówce tabeli. Ranga tego zawodu spadła. Marne to pocieszenie dla górnika, że w tym zestawieniu wykonywany przez nich zawód jest lepiej i wyżej notowany od zawodu... polityka centralnego szczebla. Zresztą sprzątaczki w tym rankingu także wyprzedzają takich polityków.

– Taki spadek w tabeli poważania zawodów musi być bolesny. Gdyby górnik mógł mieć stabilną pracę w innej branży za wynagrodzenie, które ma w kopalni, to gdyby miał wybierać, nadal obstawałby przy pracy na grubie? Bo etos górniczej pracy, tradycje rodzinne itd.

– Zmieniłby. Pytałem młodych górników: dlaczego zdecydowaliście się pracować w kopalni? W odpowiedzi usłyszałem: że gdyby do innej roboty mieli tak blisko jak do kopalni, płacono w niej tylko, co w górnictwie, to długo by się nie zastawiali i zmieniliby zawód. Spotykałem wśród nich nawet osoby z wyższym, ale niegórniczym, wykształceniem, które pracowały na przodku, przy wydobyciu. Dodam, że wielu z tych młodych górników mówiło, że pracują w górnictwie, bo ojciec pracował, dziadek itd. Jeszcze istnieje coś, co się nazywa tradycją górniczą w rodzinie. Jak długo? Nie odważyłbym się prognozować.

– Od lat górnictwo węgla kamiennego, częściej niż inne gałęzie branży, kojarzy się z polityką. Na których polityków teraz postawią, skoro nie ma takich, którzy głosiliby hasła o odrodzeniu się górnictwa?

– Będą wybory, to się przekonamy. Faktem jest, że deklaracje polityczne względem górnictwa węglowego, składane szczególnie w kampaniach wyborczych, raczej nie przysłużyły się branży. Rozbudziły nadzieje niespełnionymi obietnicami. Teraz też nie można tworzyć złudnych nadziei. Jest określony „dzień zgonu” śmierci kopalń. Będą zamykane w porządku zaakceptowanym przez UE. Zamykanie kopalni to straszne przeżycie dla górników. Ostatni wózek węgla. Ostatni kęs węgla. Trudno opisać to poruszające wydarzenie. Pogrzeb, jak każdy, to smutna uroczystość. Górnikom łatwiej będzie pogodzić się z tą myślą, jeśli będzie im się jasno przedstawiało, co zdarzy się do 2049 r., a nie tylko, że wtedy nastanie już koniec. Nie tylko jako socjologa związanego badawczo ze środowiskiem górniczym irytuje mnie, że nie ma takich szczegółowych informacji. Górnicy nie mogą dowiadywać się od socjologów, jak to się zdarzyło kilkanaście lat temu, że ich kopalnia będzie zamknięta.