Zakleił usta duchownemu, a później go udusił. Zrobił to dla pieniędzy. Zapadł surowszy wyrok

2026-09-23 11:35

Tomasz J. skazany za pozbawienie życia księdza Grzegorza Dymka z Kłobucka usłyszał nowy wyrok. Sąd Apelacyjny w Katowicach zdecydował o wymierzeniu mu kary 30 lat pozbawienia wolności, co stanowi znaczne zaostrzenie względem pierwotnych 20 lat. Śledczy bezskutecznie walczyli o dożywocie, ponieważ wymiar sprawiedliwości utrzymał kwalifikację czynu jako popełnionego w zamiarze ewentualnym.

Nowy wyrok dla Tomasza J. za zabójstwo księdza Grzegorza Dymka z Kłobucka

W środę 23 września zapadło ostateczne rozstrzygnięcie katowickiego Sądu Apelacyjnego w głośnym procesie dotyczącym śmierci proboszcza parafii Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej. Instancja odwoławcza postanowiła podwyższyć karę wymierzoną wcześniej Tomaszowi J. Skazany został prawomocnie posłany za kratki na 30 lat, choć podczas samego ogłaszania tej decyzji nie pojawił się osobiście na sali rozpraw.

Wymiar sprawiedliwości podtrzymał jednocześnie kluczową decyzję podjętą uprzednio przez częstochowski Sąd Okręgowy odnośnie motywacji sprawcy. Uznano ostatecznie, że były policjant dopuścił się zbrodni w zamiarze ewentualnym, co wyklucza bezpośrednią chęć pozbawienia życia duchownego z Kłobucka.

Kwestia kwalifikacji czynu stanowiła najistotniejszy element rozpatrywanej apelacji. Śledczy kategorycznie twierdzili, że brutalny sposób potraktowania ofiary dowodził chęci mordu i na tej podstawie żądali dla sprawcy najwyższego możliwego wymiaru kary pod postacią dożywotniego więzienia.

Wstrząsające szczegóły śmierci księdza Grzegorza Dymka z Kłobucka

Koszmarne wydarzenia rozegrały się 13 lutego 2025 roku w budynkach należących do kłobuckiej parafii pod wezwaniem NMP Fatimskiej. Zamordowany duchowny miał w chwili ataku 58 lat.

Sprawca zdarzenia pracował wcześniej w policji i bardzo dokładnie zaplanował swój skok. Zgromadzone przez śledczych dowody potwierdzają chęć kradzieży, do której napastnik przygotował między innymi plastikowe opaski zaciskowe oraz taśmę. Mężczyzna związał ręce zaskoczonego proboszcza, po czym szczelnie okleił jego głowę folią, co ostatecznie doprowadziło do tragicznego w skutkach uduszenia.

Późnym wieczorem do służb mundurowych wpłynęło niepokojące zawiadomienie o podejrzanych hałasach i krzykach dochodzących z parafialnego garażu. Patrolowcy po dotarciu pod wskazany adres ujrzeli zamaskowanego człowieka w kominiarce. Sprawca chciał pospiesznie uciec samochodem z miejsca zbrodni, ale interweniujący policjanci skutecznie zablokowali mu drogę i szybko go obezwładnili.

Oskarżony przez cały okres trwania rozpraw sądowych potwierdzał chęć przywłaszczenia mienia, ale stanowczo zaprzeczał oskarżeniom o celowe zabójstwo. Utrzymywał wielokrotnie, że jego jedynym celem było napędzenie ofierze strachu oraz pozbawienie jej możliwości oporu.

Były mundurowy tłumaczył motywy swojego działania przypadkowo zasłyszaną rozmową dwóch nieznajomych kobiet. Dowiedział się z niej o rzekomym wielkim majątku proboszcza ukrytym w prywatnym sejfie. Podejrzany wyjaśniał zdesperowanie swoimi poważnymi kłopotami finansowymi, które ostatecznie popchnęły go do wejścia na drogę przestępstwa.

Reprezentujący oskarżonego adwokaci udowadniali przed sądem drugiej instancji brak woli pozbawienia życia, nazywając zgon księdza nieszczęśliwym wypadkiem podczas rabunku. Organy ścigania prezentowały zupełnie inne spojrzenie na sprawę, bezwzględnie wnosząc o przypisanie Tomaszowi J. bezpośredniego zamiaru morderstwa i skazanie go na dożywocie.

Tomasz J. skazany na 20 lat więzienia w pierwszej instancji

Pierwotny werdykt w tej bulwersującej sprawie zapadł w marcu 2026 roku przed Sądem Okręgowym w Częstochowie i opiewał na równe 20 lat pozbawienia wolności. Sędziowie uznali wtedy, że napastnik nie przyszedł do kłobuckiej parafii po to by zabijać, chociaż wybrana przez niego metoda ataku musiała uwzględniać ryzyko śmierci poszkodowanego.

Tamto orzeczenie zostało błyskawicznie zaskarżone przez obie strony sporu prawnego. Prokuratorzy żądali surowszej sankcji i rewizji motywów sprawcy, podczas gdy obrońcy sformułowali własne zarzuty wobec decyzji sądu pierwszej instancji.

Obecny werdykt katowickiego Sądu Apelacyjnego wydłuża o dekadę czas izolacji więziennej oskarżonego, zamykając go na pełne 30 lat. Skład orzekający stanowczo odmówił jednak jakiejkolwiek ingerencji w ustalony wcześniej ewentualny zamiar popełnienia tego czynu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI