Spis treści
Zuchwała kradzież w Bytomiu
Do niecodziennego i dość pomysłowego przestępstwa doszło w niedzielę, 12 kwietnia, w okolicach godziny 14.00 w jednej z bytomskich parafii. Funkcjonariusze z II Komisariatu Policji otrzymali pilne zgłoszenie dotyczące zniknięcia puszki z pieniędzmi zbieranymi wśród parafian.
Szybko wyszło na jaw, że sprawca wykazał się dużą determinacją, chociaż realizacja jego zamiarów wymagała niespodziewanej modyfikacji.
Polecany artykuł:
Kościelna skarbonka była zabezpieczona. Złodziej z Bytomia zmienił plan
Z policyjnych ustaleń wynika, że sprawca wkroczył do świątyni tuż po zakończeniu mszy świętej. Jego głównym celem okazała się kasetka z dobrowolnymi wpłatami od uczestników nabożeństwa. Na drodze stanęło mu jednak solidne zabezpieczenie w postaci kłódki oraz fakt, że pojemnik był trwale przyśrubowany do drewnianego blatu.
Dla większości włamywaczy taka przeszkoda oznaczałaby fiasko całej operacji, jednak ten mężczyzna nie zamierzał odpuszczać.
Zamiast opuścić budynek z pustymi rękami, wpadł na radykalny i mało dyskretny pomysł. Uznał mianowicie, że skoro oderwanie samej puszki jest niemożliwe, musi po prostu wynieść ją wraz z całym gabarytowym obciążeniem.
Złodziej niósł stół nad głową. Nagranie z monitoringu pomogło policji
Mężczyzna chwycił cały mebel z przytwierdzoną do niego kasetką i po prostu opuścił mury świątyni. Przebieg tego absurdalnego zdarzenia został dokładnie uwieczniony przez system kamer.
Na zabezpieczonym wideo wyraźnie widać, jak włamywacz z dużym trudem dźwiga nad głową spory stół i pospiesznie oddala się z miejsca przestępstwa. Niezależnie od tego, czy taki sposób transportu ułatwiał mu utrzymanie środka ciężkości, czy po prostu wydawał się najszybszy, cała scena wyglądała mocno kuriozalnie.
Zabezpieczony materiał wizualny natychmiast trafił do wydziału kryminalnego bytomskiej komendy. Wnikliwa analiza nagrania oraz doskonała znajomość lokalnego środowiska przestępczego pozwoliły mundurowym na błyskawiczne zidentyfikowanie sprawcy.
Wytypowany 35-latek z Bytomia trafił w ręce stróżów prawa zaledwie kilkanaście godzin później, w poniedziałek.
Po doprowadzeniu na komisariat usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, ponieważ po udanej ucieczce z kościoła siłowo sforsował zamki w skradzionej kasetce.
35-latek z Bytomia usłyszał zarzuty. Grozi mu więzienie
Chociaż całe zajście przypomina kadr z absurdalnej komedii, finał tej historii niesie ze sobą bardzo realne i surowe konsekwencje prawne. Zgodnie z polskimi przepisami, za dokonanie kradzieży z włamaniem 35-letni mężczyzna może spędzić za kratkami nawet 10 najbliższych lat.
Funkcjonariusze przy okazji tego incydentu przypominają, że wszechobecny monitoring wizyjny w przestrzeni publicznej znacząco ułatwia szybkie namierzanie przestępców, nawet w przypadku tak nieszablonowych i ryzykownych pomysłów.