Czy "debil" znieważa prezydenta? Zapadł wyrok w sprawie Jakuba Żulczyka

2022-01-10 10:59
Jakub Żulczyk, Andrzej Duda
Autor: AKPA, PIOTR MOLĘCKI/EAST NEWS Jakub Żulczyk, Andrzej Duda

Zakończył się proces w sprawie o znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy. Pisarz w mediach społecznościowych nazwał Andrzeja Dudę "debilem". Sąd uznał, że Jakub Żulczyk jest niewinny.

Prokuratura domagała się przeprosin oraz pięciu miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. Obrona wnosiła o uniewinnienie. Pisarz od początku nie przyznawał się do zarzutu znieważenia Andrzeja Dudy. Tłumaczył, że wpis miał być wyrazem krytyki prezydenta.

Pisaliśmy o kulisach tej sprawy: Pisarzowi grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Co dalej z Żulczykiem?

– Jakie mamy możliwości działania, gdy władza zachowuje się źle, głupio, gdy władza kłamie? Czy władza może nas pouczać, w jaki sposób ją krytykować? – pytał w mowie końcowej przed sądem. Sąd zdecydował, że nie może i uniewinnił Jakuba Żulczyka.

Pisarza reprezentował w sądzie mecenas Krzysztof Nowiński, a Michał Rusinek przygotował ekspertyzę i zeznawał w charakterze świadka. Językoznawca przedstawił opinię filologiczną dotyczącą wpisu Żulczyka, biorąc go w obronę. 5 stycznia zakończyła się rozprawa w sprawie rzekomego znieważenia prezydenta RP przez Jakuba Żulczyka. Dziś ogłoszono wyrok.

Żulczyk nazwał Dudę "debilem" i grozi mu więzienie. Za "nicponia" będzie kara chłosty? Komentarz Adama Federa [WIDEO]

Sąd zgodził się z argumentacją pisarza, który mówił:

[…] …to władza jest dla nas. Ma nas reprezentować i nam pomagać. A my mamy prawo - a nawet powinniśmy - reagować, gdy ta władza działa przeciwko naszym (i również swoim) interesom. Nawet kosztem bon-tonu, savoir vivru, ładnej polszczyzny i dobrego wychowania. […]

I  uznał, że Jakub Żulczyk jest niewinny. Wyrok nie jest prawomocny stronom przysługuje prawo złożenia wniosku o napisanie uzasadnienia tego orzeczenia.

Jakub Żulczyk zadebiutował w 2006 roku dobrze przyjętą książką "Zrób mi jakąś krzywdę... czyli wszystkie gry video są o miłości". Po niej przyszło określane powieścią emo "Radio Armageddon", historia grupy nastolatków z prywatnego liceum, zakładających zespół rockowy. Żulczyk napisał też horror i książeczkę dla dzieci, ale minęło parę lat, zanim jego nazwisko stało się rozpoznawalną marką.

W 2014 roku ukazało się "Ślepnąc od świateł". Za tę rozedrganą emocjami i rozpisaną na działki, historię warszawskiego dilera, dostał nominację do Paszportów Polityki. Cztery lata później książka doczekała się ekranizacji, serial miał świetne recenzje. W kolejce do sfilmowania czeka też ośmisetstronicowy thriller z warmińsko-mazurskiej prowincji – "Wzgórze psów".

Trzy lata temu ukazała się ostatnia powieść – okrutna, wywrotowa, „antypolska” – jak można przeczytać w notce o niej. "Czarne słońce" jest efektownym zderzeniem literackich gatunków – thrillera, dystopii, kryminału noir, powieści drogi, dramatu psychologicznego i zaskakującej książki o miłości.

Żulczyk w "Czarnym słońcu" roztacza wizję przyszłości, która przeraża. Fikcja literacka ociera się niebezpiecznie o potencjalną niedaleką rzeczywistość. W rządzonej przez faszyzujący i klerykalny rząd Ojca Premiera Wielkiej Polsce nie ma miejsca dla Obcych. Unia Europejska to przeszłość, a w Bieszczadach powstają obozy koncentracyjne dla uchodźców. Język "Czarnego słońca" jest przemocowy, brutalny, wulgarny. To lektura na otrzeźwienie, prowokująca. Taki Jakub Żulczyk ma styl.

Sonda
Czy Jakub Żulczyk powinien ponieść konsekwencje prawne w związku z nazwaniem Dudy "debilem"?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE