Ten problem wyraźnie wybrzmiał podczas spotkania wokół książek Rafała Ziemkiewicza – „Jakie piękne samobójstwo” oraz „Elektorat łyknie wszystko”. Choć rozmowa – prowadzona przez znanego publicystę Wiktora Świetlika - dotyczyła literatury publicystycznej, w istocie była diagnozą mechanizmów, które napędzają współczesną polską politykę.
„Jakie piękne samobójstwo” – państwo, które nie widzi zagrożeń
Tytuł „Jakie piękne samobójstwo” jest prowokacyjny, ale dobrze oddaje jedną z głównych tez spotkania: państwa rzadko upadają w wyniku jednego spektakularnego błędu. Częściej osłabiają się stopniowo – przez krótkowzroczność, iluzje i brak strategicznego myślenia.
W tym kontekście pojawiła się metafora Titanica. Nie chodzi o katastroficzne wizje, lecz o mechanizm: pasażerowie mogą być całkowicie pochłonięci wewnętrznymi sporami, podczas gdy realne wyzwania pozostają poza centrum uwagi. Historia pokazuje, że nadmierne poczucie pewności siebie i ignorowanie ograniczeń potrafią być równie groźne jak jawne zagrożenia.
Pytanie nie brzmi więc, czy się różnimy. Różnice są naturalne. Pytanie brzmi, czy potrafimy myśleć kategoriami państwa, a nie wyłącznie bieżącego konfliktu.
„Elektorat łyknie wszystko” – mechanizm emocji
Druga z omawianych książek, „Elektorat łyknie wszystko”, dotyka innego zjawiska: podatności opinii publicznej na proste narracje i silne emocje. Podczas spotkania wrócił wątek mechanizmów psychologicznych, które wzmacniają polaryzację. Wystarczy wyraźny podział na „nas” i „ich”, by uruchomić spiralę lojalności plemiennej.
W takim układzie programy i argumenty schodzą na dalszy plan. Liczy się przynależność. Tożsamość polityczna zaczyna działać jak marker społeczny – określa, komu ufamy, z kim chcemy się utożsamiać i wobec kogo czujemy dystans.
Problem polega na tym, że emocjonalna mobilizacja jest skuteczna wyborczo, ale kosztowna dla państwa. Utrwala krótkoterminowe myślenie i utrudnia budowanie trwałych strategii.
Konflikt jako stan trwały
W trakcie rozmowy pojawił się także wątek napięć społecznych i statusowych. Część klasy średniej funkcjonuje pod silną presją aspiracyjną i ekonomiczną. Z drugiej strony rośnie grupa obywateli, którzy czują się marginalizowani i pozbawieni wpływu. Polityka staje się polem rozładowywania frustracji.
W takiej sytuacji konflikt przestaje być incydentem. Staje się systemem.
Jeżeli każda decyzja publiczna jest traktowana jak element wojny kulturowej, trudno mówić o ciągłości strategicznej. Państwo zaczyna reagować zamiast planować.
Czy umiemy wyjść poza plemię?
Spotkanie wokół książek Ziemkiewicza nie dawało prostych recept, ale stawiało zasadnicze pytanie: czy potrafimy ograniczyć emocjonalną logikę sporu na rzecz myślenia o wspólnym interesie?
Syndrom Titanica nie polega na tym, że się kłócimy. Polega na tym, że spór staje się ważniejszy niż kierunek, w którym zmierza państwo.
Jeśli konflikt pozostanie główną osią życia publicznego, nawet najlepsze intencje mogą okazać się niewystarczające. A wtedy problemem nie będzie to, kto wygrał kolejną polityczną potyczkę, lecz to, czy w porę zauważyliśmy wyzwania, które wymagały współpracy ponad podziałami.
Zachęcamy do zapoznania się z pełną debatą na kanale Youtube Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego: https://youtu.be/NqwmqiqZ1OA?si=IVqFsd8EX_NxyLgw oraz z książkami wokół których odbyło się spotkanie: https://fabrykaslow.com.pl/ksiazki/