Syndrom Titanica. Czy Polska płynie na górę lodową?

2026-02-26 11:06 Materiał sponsorowany

Polska polityka od lat funkcjonuje w trybie permanentnego konfliktu. Spór przestał być narzędziem dochodzenia do rozwiązań, a stał się stanem naturalnym. Coraz częściej nie chodzi o to, jakie decyzje są korzystne dla państwa, lecz o to, kto ma moralną przewagę i kto kogo symbolicznie pokona.

Fabryka Słów

i

Autor: Fabryka Słów/ Materiały prasowe

Ten problem wyraźnie wybrzmiał podczas spotkania wokół książek Rafała Ziemkiewicza – „Jakie piękne samobójstwo” oraz „Elektorat łyknie wszystko”. Choć rozmowa – prowadzona przez znanego publicystę Wiktora Świetlika - dotyczyła literatury publicystycznej, w istocie była diagnozą mechanizmów, które napędzają współczesną polską politykę.

„Jakie piękne samobójstwo” – państwo, które nie widzi zagrożeń

Tytuł „Jakie piękne samobójstwo” jest prowokacyjny, ale dobrze oddaje jedną z głównych tez spotkania: państwa rzadko upadają w wyniku jednego spektakularnego błędu. Częściej osłabiają się stopniowo – przez krótkowzroczność, iluzje i brak strategicznego myślenia.

W tym kontekście pojawiła się metafora Titanica. Nie chodzi o katastroficzne wizje, lecz o mechanizm: pasażerowie mogą być całkowicie pochłonięci wewnętrznymi sporami, podczas gdy realne wyzwania pozostają poza centrum uwagi. Historia pokazuje, że nadmierne poczucie pewności siebie i ignorowanie ograniczeń potrafią być równie groźne jak jawne zagrożenia.

Pytanie nie brzmi więc, czy się różnimy. Różnice są naturalne. Pytanie brzmi, czy potrafimy myśleć kategoriami państwa, a nie wyłącznie bieżącego konfliktu.

„Elektorat łyknie wszystko” – mechanizm emocji

Druga z omawianych książek, „Elektorat łyknie wszystko”, dotyka innego zjawiska: podatności opinii publicznej na proste narracje i silne emocje. Podczas spotkania wrócił wątek mechanizmów psychologicznych, które wzmacniają polaryzację. Wystarczy wyraźny podział na „nas” i „ich”, by uruchomić spiralę lojalności plemiennej.

W takim układzie programy i argumenty schodzą na dalszy plan. Liczy się przynależność. Tożsamość polityczna zaczyna działać jak marker społeczny – określa, komu ufamy, z kim chcemy się utożsamiać i wobec kogo czujemy dystans.

Problem polega na tym, że emocjonalna mobilizacja jest skuteczna wyborczo, ale kosztowna dla państwa. Utrwala krótkoterminowe myślenie i utrudnia budowanie trwałych strategii.

Konflikt jako stan trwały

W trakcie rozmowy pojawił się także wątek napięć społecznych i statusowych. Część klasy średniej funkcjonuje pod silną presją aspiracyjną i ekonomiczną. Z drugiej strony rośnie grupa obywateli, którzy czują się marginalizowani i pozbawieni wpływu. Polityka staje się polem rozładowywania frustracji.

W takiej sytuacji konflikt przestaje być incydentem. Staje się systemem.

Jeżeli każda decyzja publiczna jest traktowana jak element wojny kulturowej, trudno mówić o ciągłości strategicznej. Państwo zaczyna reagować zamiast planować.

Czy umiemy wyjść poza plemię?

Spotkanie wokół książek Ziemkiewicza nie dawało prostych recept, ale stawiało zasadnicze pytanie: czy potrafimy ograniczyć emocjonalną logikę sporu na rzecz myślenia o wspólnym interesie?

Syndrom Titanica nie polega na tym, że się kłócimy. Polega na tym, że spór staje się ważniejszy niż kierunek, w którym zmierza państwo.

Jeśli konflikt pozostanie główną osią życia publicznego, nawet najlepsze intencje mogą okazać się niewystarczające. A wtedy problemem nie będzie to, kto wygrał kolejną polityczną potyczkę, lecz to, czy w porę zauważyliśmy wyzwania, które wymagały współpracy ponad podziałami.

Zachęcamy do zapoznania się z pełną debatą na kanale Youtube Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego: https://youtu.be/NqwmqiqZ1OA?si=IVqFsd8EX_NxyLgw oraz z książkami wokół których odbyło się spotkanie: https://fabrykaslow.com.pl/ksiazki/

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki