Polak wsiadł do pociągu w Chinach. Kiedy porównał czas podróży z Polską, nie dowierzał

2026-02-06 13:24

Dystans prawie 450 kilometrów w nieco ponad dwie godziny? Dla podróżujących po Chinach to norma, ale dla turysty z Polski to prawdziwy szok. Tamtejsza kolej dużych prędkości zostawia naszą rzeczywistość daleko w tyle - nie tylko prędkością, ale i cenami biletów, które zaczynają się już od 70 złotych. Sprawdziliśmy, jak wygląda podróż pociągiem pędzącym 350 km/h i dlaczego na dworcu poczujesz się jak na lotnisku.

Polak wsiadł do pociągu w Chinach. Kiedy porównał czas podróży z Polską, nie dowierzał

i

Autor: Wojciech Kulig

Chiny to już nie tylko „fabryka świata”, ale okazuje się, że również absolutny lider w transporcie przyszłości. Kiedy w Polsce kolejne remonty linii kolejowych ciągną się latami, tam sieć kolei dużych prędkości (KDP) rozrosła się do niewyobrażalnych 42 tysięcy kilometrów. Pierwsze superszybkie pociągi ruszyły w 2008 roku, a do 2035 roku sieć ma osiągnąć aż 70 tysięcy km. Mieliśmy okazję sprawdzić, jak wygląda podróż legendarnym „bullet trainem” przez malowniczą prowincję Guilin. Efekt? Szokująca punktualność, dworce przypominające terminale lotnicze i system rezerwacji, który wymaga... numeru paszportu.

Przeżyliśmy prawdziwe zdumienie, kiedy zestawiliśmy czas podróży chińskim pociągiem z realiami znanymi z naszego kraju. Aby to zobrazować: podróż z Kantonu do słynnego Yangshuo, czyli na dystansie około 430 km - podobnym do trasy z Wrocławia do Koszalina - zajmuje zaledwie dwie godziny! Najnowocześniejsze składy pociągów, osiągają prędkość do 350 km/h, skracając podróże między metropoliami do kilku godzin. Przykładowo, trasa z Pekinu do Szanghaju zajmuje zaledwie 4,5 godziny, a to przecież dystans około 1200 km.  Jeśli myśleliście, że o podróżowaniu pociągiem wiecie wszystko, ta relacja szybko wyprowadzi was z błędu.

Dworzec jak terminal lotniczy

Zapomnijcie o swobodnym wchodzeniu na peron na minutę przed odjazdem. W Chinach system kolejowy działa niemal identycznie jak transport lotniczy. Bez paszportu i wcześniejszej rezerwacji nie ma mowy o wejściu na teren stacji. Dokument tożsamości jest sprawdzany wielokrotnie - przy wejściu do hali, podczas kontroli bezpieczeństwa (gdzie skanowany jest bagaż, a czasem i sami podróżni) oraz przy bramkach prowadzących bezpośrednio do pociągu.

Same dworce to gigantyczne hale z wyznaczonymi strefami i poczekalniami. Na peron wpuszcza się pasażerów dopiero na 15 minut przed startem składu, co pozwala zachować porządek przy ogromnym natężeniu ruchu.

Jak kupić bilet na pociąg w Chinach? To nie takie proste!

Trzeba wiedzieć, że tradycyjne automaty na dworcach są dla obcokrajowców bezużyteczne, bo wymagają chińskiego dowodu osobistego. Turystom pozostaje internet. Można korzystać z oficjalnej strony (dostępnej po angielsku), gdzie bilety są najtańsze, ale wymagają założenia konta z numerem paszportu. Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z popularnych portali pośredniczących, które za niewielką prowizję zajmą się rezerwacją za nas. Jedna rada dla planujących podróż: bilety znikają błyskawicznie, więc warto polować na nie z dwutygodniowym wyprzedzeniem.

Ile kosztuje bilet na szybki pociąg w Chinach? Ceny zaskakują

A jak wyglądają koszty takiej przyjemności? Okazuje się, że bardzo przystępnie. Przykładowo, za podróż na dystansie około 500 kilometrów w klasie biznes, która zajmuje niewiele ponad dwie godziny, zapłacimy około 300 złotych od osoby. Bilet w klasie pierwszej to koszt od 112 do 160 zł, a w drugiej, najpopularniejszej, od 70 do 100 zł. Warto wiedzieć, że pociągi oferują trzy klasy: ekonomiczną (pięć foteli w rzędzie), pierwszą (cztery fotele) oraz biznesową.

Dobra rada dla par: czasem warto dopłacić do pierwszej klasy, by mieć rząd na wyłączność. Rezerwując miejsca w rzędzie z trzema fotelami, trzeba się liczyć z tym, że system może losowo przydzielić wolne miejsce obcemu pasażerowi, najczęściej przy oknie. Podróż pociągiem, choć czasem porównywalna czasowo z lotem (doliczając transfery na lotnisko), jest znacznie wygodniejsza i oferuje niezapomniane widoki za oknem.

Czy to już teleportacja?

Patrząc przez szybę pociągu na migające krajobrazy Chin, trudno nie odnieść wrażenia, że Europa utknęła w poprzedniej epoce. Można narzekać na wszechobecne kontrole paszportowe i „lotniskowy” rygor na dworcach, ale kiedy w dwie godziny pokonujesz dystans, który w Polsce zająłby ci niemal cały dzień, wszelkie niedogodności przestają mieć znaczenie. Po takiej lekcji powrót do rzeczywistości, w której 10-minutowe opóźnienie uznaje się za sukces, bywa po prostu bolesny. Czy jesteśmy gotowi na taką prędkość? Czas pokaże. 

Źródło: Polak wsiadł do pociągu w Chinach. Kiedy porównał czas podróży z Polską, nie dowierzał

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki