Hutnicy z Dolnego Śląska na co dzień zajmują się wytapianiem miedzi z rud. To ciężka praca i wykonywana w trudnych warunkach. Wymaga nie tylko wytrzymałości i tężyzny, ale również ciągle pogłębianej wiedzy oraz uwagi i ostrożności, tak aby nie narażać siebie i innych na niebezpieczeństwa. Dlatego też Dzień Hutnika jest dla pracowników huty czasem szczególnym. Hutnicze święto nie kończy się bowiem 4 maja, ale często trwa przez cały maj.
Patron hutników i strażaków
W polskim Kościele Katolickim imieniny świętego Floriana mają rangę wspomnienia obowiązkowego. To patron nie tylko hutników i strażaków, ale również kominiarzy, garncarzy i piekarzy, głównym patronem Chorzowa oraz wielu innych polskich parafii. Przedstawiany jest najczęściej jako rzymski oficer gaszący pożar. Często dzierży również chorągiew. Jego atrybutami są uwieszony u szyi młyński kamień, krzyż, palma męczeńska, płonący dom, orzeł oraz zbroja. Według przekazów historycznych św. Florian był rzymskim oficerem, który zginął w 304 r. broniąc prześladowanych chrześcijan. Poniósł męczeńską śmierć - został utopiony. Jego grób szybko stał się miejscem kultu i wybudowano na nim kościół oraz klasztor bernardynów. W XII w. jego relikwie sprowadzono do Polski - obecnie znajdują się one w Krakowie i w Chorzowie.
Dziękują i bawią się
Przez wiele lat podczas obchodów Dnia Hutnika tradycyjnie przyjmowano nowych pracowników zakładu do hutniczego bractwa. Adepci ubrani w biały hutniczy strój, z kapeluszami na głowach, składali uroczyste ślubowanie i dokonywali symbolicznego odlewu, korzystając ze specjalnej łyżki i przygotowanych foremek. Potem odbywało się spotkanie przy beczce piwa - to na tej tradycji wyrosły późniejsze karczmy piwne.
Dzień Hutnika to obok górniczej "Barbórki" najważniejsze święto w branży. Nic dziwnego, że podczas obchodów jest zawsze tyle atrakcji. Tradycyjne karczmy piwne i combry, które odbywają się zarówno w hutach, jak i na szczeblu centralnym, akademie, spotkania okolicznościowe czy uroczysta msza św. to tylko niektóre z nich. To najlepszy moment, by docenić i uhonorować tych, którzy swoją pracą dają świadectwo oddania i fachowości - podczas obchodów wręczane są medale okolicznościowe. Również te złote, które dostają tylko ci, którzy przepracowali w hucie co najmniej 18 lat. W spotkaniach biorą udział nie tylko aktywni zawodowo hutnicy, ale również ci, którzy są już na emeryturze czy rencie. Atrakcji nie brakuje również w czerwcu - w tym czasie organizowane są zwykle imprezy nie tylko dla hutników, ale również dla ich rodzin oraz dzieci.IT
Całe życie w hucie
W dzisiejszych czasach normą jest, że młodzi ludzie często zmieniają pracę. Jednak hutnicy bardzo przywiązują się
do swoich zakładów. Zdarzają się też tacy, którzy w jednej hucie spędzili całe swoje zawodowe życie.
Franciszek Jurek, 44 lata w Hucie Głogów: Przed emeryturą chcę wyszkolić następców
W głogowskiej hucie pracuje od 1 lipca 1970 roku. Lubi swoją pracę i ludzi, z którymi współpracuje. Często żartuje, że koledzy nazywają go "ostatnim dinozaurem". Jednak niewiele osób wie o piecach zawiesinowych tyle co on. Choć z piecami hutniczymi ma do czynienia od ponad 40 lat, to potrafi opowiadać o nich nie tylko ze znawstwem, ale i z pasją. W 1977 roku wyjechał na szkolenie do Finlandii i wrócił stamtąd jako specjalista od pieców zawiesinowych. Sternikiem parametrów technologicznych tego pieca jest do dziś, a swoim doświadczeniem i wiedzą dzielił się również z kolegami z zagranicy - brał udział w uruchomieniu takiego pieca w Bułgarii.
Jak sam przyznaje, praca, którą wykonuje na pewno nie jest nudna. - Wręcz przeciwnie - przez te wszystkie lata codziennie zaskakiwała mnie czymś innym, wymuszała ciągły rozwój i poszerzanie kompetencji. Niedługo przechodzę na emeryturę, ale chcę poczekać jeszcze na otwarcie nowego pieca w Hucie Głogów - tłumaczy Franciszek Jurek. Potem chce oddać się w pełni rodzinie i swojej pasji czyli podróżom.
Ale życia bez huty sobie nie wyobraża i nie ma zamiaru odcinać się od niej. Wręcz przeciwnie, już dziś wie, że nawet jako emeryt będzie aktywnie uczestniczył w życiu swojej huty.
Halina Nowotna - -Benetkiewicz, 35 lat w Hucie Cedynia: Każdy rok jest przełomowy
Jest bardzo aktywną osobą. Nie ogranicza się jedynie do swoich służbowych obowiązków, ale jest współorganizatorką centralnych combrów, na których od wielu lat świetnie bawią się jej koleżanki z branży. Jej kariera zawodowa właściwie od samego początku skupiała się na zarządzaniu i kontrolowaniu jakości w hucie. Dziś pracuje na stanowisku Kierownika Działu Kontroli Jakości w Hucie Cedynia. Jej zdaniem kluczem do sukcesu zawodowego jest traktowanie każdego dnia jako ważnego i pełnego wyzwań oraz pamięć o tym, że porządek jest podstawą i początkiem jakości. A porządek w Hucie Cedynia widać gołym okiem.
- Jesteśmy malutkim oddziałem w wielkim holdingu, ale postawiliśmy właśnie na jakość i to przynosi efekty. Mamy już 11 certyfikatów potwierdzających wysoką próbę tego, co robimy - podkreśla.
Ma również świadomość tego, że przez te lata wypracowała wraz z kolegami coś "swojego". Z dumą pokazuje nowoczesne i świetnie wyposażone pracownie, gdzie badane są próbki miedzi nie tylko z Cedyni, ale również z innych zakładów z całego świata. I z uśmiechem podkreśla, że cieszy się, że przez te wszystkie lata udało jej się napotkanym na swojej drodze ludźmi współpracować, nie zaś rywalizować.
Zbigniew Babiarczyk, 46 lat w Hucie Legnica- Droga do mistrzostwa
Rozpoczął pracę w Hucie Legnica w 1968 roku jako ślusarz - maszynista i przez ponad 40 kolejnych lat stale podnosił swoje kwalifikacje zawodowe kończąc różne kursy i szkolenia. Pracował na różnych stanowiskach, więc świetnie zna specyfikę pracy całego zakładu. Jego awanse przebiegały szybko i stale. W 1970 roku został mistrzem lokomotywowni, a następnie mistrzem garaży samochodowych. Potem przeszedł na stanowisko mistrza pieców szybowych, a od 1998 roku jest starszym mistrzem zmianowym w Hucie Miedzi Legnica.
Przez te wszystkie lata brał udział w najważniejszych wydarzeniach z życia huty. Sam również przyłożył rękę do zmian racjonalizatorskich w zakładzie np. przystosowanie samochodu pożarniczego do mycia i odśnieżania dróg zakładowych, montaż oświetlenia torów, nowe sposoby magazynowania czy budowa pomostu montażowego do naprawy lokomotyw. Choć 46 lat to bardzo długo, to jednak przyznaje, że nie sposób znudzić się pracą w hucie, bo codziennie dzieje się coś, co potrafi zadziwić czy zaskoczyć. - Jeśli czegoś żałuję, to tego, iż nie zdążyłem nauczyć się wszystkiego, czego dziś bym chciał. Ale na emeryturę odejdę spełniony i szczęśliwy. Nie mogę doczekać się dni spędzonych z rodziną, zwłaszcza z ukochanymi wnukami - zdradza Zbigniew Babiarczyk. Nudzić się nie ma zamiaru.IT
Panie bawią się świetnie
Dzień hutnika obchodzony jest 4 maja, w dniu św. Floriana, patrona hutników i strażaków. Obok karczmy piwnej organizowanej z tej okazji przez męską część załogi Huty Miedzi "Legnica", panie organizują swoją imprezę pod nazwą Comber Babski. Comber pod względem uroczystego charakteru i dobrej zabawy i nie ustępuje Karczmie Piwnej.
Dla Danuty Mazurkiewicz i Barbary Rezler to będzie już 29. Babski Comber, jaki organizują w Hucie Legnica. To one zaczęły je organizować i robią to do dziś. Pomysłów ani energii nie zabraknie im pewnie na kolejne 30 imprez.
Wesoło, ale elegancko
Panie na combrach bawią się równie dobrze, jak ich koledzy na Karczmach Piwnych. Szczęśliwcy, których dopuściły do swojego grona (trzej koledzy pomagają im przy obsłudze technicznej), twierdzą, że nawet lepiej. Combrówki dbają o to, aby na ich imprezach nie było nieproszonych gości i dla bezpieczeństwa terminy swoich imprez ustalają tak, aby nie pokrywały się z Karczmami Piwnymi. Piękniejsza część załogi huty, tak jak ich koledzy, też mają co roku inny program i okolicznościowe prezenty - pamiątki ze spotkania.
Najważniejszy jest pomysł
Babski comber jest też bardziej kameralny od Karczmy Piwnej. Bez względu na to, czy panie pracują akurat nad imprezą u siebie w hucie, czy może przygotowują comber na szczeblu centralnym, wszystko robią same. Teksty piosenek czy skecze są wymyślone już kilka miesięcy wcześniej. Wszystkie uczestniczki imprezy same przygotowują sobie również przebrania, utrzymane w klimacie imprezy. - Panie dużo wysiłku wkładają w przygotowania przebrań, w których wystąpią na combrze i już na wiele tygodni przed imprezą dopytują o temat spotkania. Często swoje stroje sprawdzają zza granicy - mówi Danuta Mazurkiewicz. W Legnicy był już m.in. comber żłobkowy (ten pierwszy, z 1986 roku), olimpijski, wojskowy i więzienny oraz Karnawał w RIO Legnica. W tym roku combrówki będą obchodziły Mikołajki w maju.
Humor i tradycja
Podczas Karczm Piwnych hutnicy nie tylko biesiadują, ale również wspominają wydarzenia minionego roku. Ale na wesoło i z przymrużeniem oka.
Karczma Piwna to kontynuacja tradycyjnych zwyczajów i obrzędów, którym hutnicy i górnicy hołdowali od zawsze. Nawiązują one do tych zwykłych spotkań, kiedy gromadzili się oni po ciężkim dniu pracy, by przy kuflu piwa zrelaksować się i pożartować.
Zabawa z klasą
Pierwsza Karczma Piwna w Hucie Głogów odbyła się w 1979 roku. Nazwa imprezy może być myląca, bo w Karczmie Piwnej chodzi nie tylko o biesiadę przy suto zastawionym stole, ale również o integrację i kultywowanie tradycji. Program spotkania przewiduje nieustającą rywalizację między uczestnikami. Zmagają się w oni w konkurencjach indywidualnych i zbiorowych, śpiewają pieśni, przedstawiają też program artystyczny, który w żartobliwy sposób nawiązuje do wydarzeń w hucie i punktuje zachowania kolegów oraz przełożonych. Spotkania są tematyczne i obowiązują na nich stosowne stroje. I absolutnie, pod żadnym pozorem, nie należy na Karczmie Piwnej pokazywać się w krawacie.
Prezydium ma zawszerację
Podczas Karczmy Piwnej najwyższą władzę ma jej prezydium, a właściwie "Wysokie, a w sprawach piwnych i nie tylko piwnych nigdy nieomylne prezydium". Wybierane jest ono przez aklamację, pieśnią "Wstępuj, wstępuj Prezesie mój". To prezydium karze i nagradza Tablice (czyli grupy, na które podzieleni są uczestnicy zabawy). Ma również kompetencje, by zakuć w dyby np. za pojawienie się na Karczmie w krawacie lub nieodpowiednich skarpetkach. Wszyscy mężczyźni obecni na imprezie zobowiązani są do absolutnego posłuszeństwa wobec prezydium. Panie niestety na imprezę wejść nie mogą.
Z miłości do okrętów: Tadeusz Chudzik - hutnik z pasją
Na co dzień pracuje w głogowskiej hucie jako operator suwnic w Wydziale Pieców Konwertorowych Huty I w Głogowie. Ale po pracy oddaje się nietypowej pasji, która przynosi mu satysfakcję i sukces.
Tadeusz Chudzik modelarstwem zaraził się od starszego brata. Dziś stara się tę pasję zaszczepić innym. Podczas corocznych głogowskich florianek uczy dzieci i ich rodziców, jak składać proste modele samolotów. Jego synowie, Maciej (11 l.) i Michał (19 l.), są już bardziej zaawansowani i można powiedzieć, że też złapali bakcyla. Starszy, Michał, ma na swoim koncie tytuł wicemistrza świata w kategorii juniorów.
Po ponad 35 latach składania modeli Tadeusz Chudzik chce teraz sięgnąć po tytuł mistrza świata. Ma pomóc mu w tym model kutra rakietowego OSA 1, który szykuje na najbliższe rozgrywki. Do tej pory wielokrotnie już zdobył tytuł wicemistrza świata.
- Z natury jestem nerwusem, modelarstwo uspokaja mnie. Jest taką samą pasją, jak piłka nożna czy hokej. Mogę wyjść z moimi modelami do ludzi, pokazać czym się zajmuję. Do tego masa kontaktów z całego świata i sukcesy, a to cieszy - wyjaśnia Tadeusz Chudzik.
Poza okrętami, które z powodzeniem wystawia na międzynarodowych konkursach, lubi robić też sylwetki postaci historycznych w wiernych strojach z epoki. Ale to już zupełnie prywatnie, tylko dla siebie.IT
Hobby, które ratuje życie: Marek Nedwidek - hutnik z pasją
Na co dzień pracuje w hucie, ale po godzinach udziela się w Ochotniczej Straży Pożarnej i bada dna zbiorników wodnych. Dowiódł też, jego pasja pomaga ratować życie innych ludzi.
Wiedzę i doświadczenie Marka Nedwidek doceniają nie tylko koledzy z Huty Legnica, ale również Dolnośląski Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej oraz Prezes Stowarzyszenia Hydrografów Morskich RP, którzy są zgodni - że posiada on wysoki poziom wiedzy specjalistycznej.
- Kiedy byłem dzieckiem, tata zabierał mnie ze sobą na ryby. Obserwowałem, jak przy pomocy ciężarków próbuje zbadać głębokość zbiornika. Wtedy wszystko się zaczęło - ciekawość, co kryje się na dnie - wspomina dziś Marek Nedwidek.
Już jako nastolatek zaczął konstruować pierwsze aparaty pomiarowe. Dziś te, które sam tworzy lub przerabia są wysoce zaawansowanym sprzętem badawczym. Pozwalają na dokładne badanie zbiorników wodnych. Marek Nedwidek ma na swoim koncie nie tylko mapy batymetryczne, pokazujące głębokość np. jezior oraz to, co znajduje się na ich dnach, ale również udane akcję poszukiwawcze i ratunkowe. Dzięki niemu udało się ocalić życie 79-letniego wędkarza, który zaginą podczas burzy na połączonym z morzem jeziorze Resko.IT
Czy wiesz, że...
... w Legnicy
3 lutego 2002 r. KGHM Polska Miedź S.A. i Huta Miedzi "Legnica" otrzymały tytuły Laureatów Konkursu Ekologicznego "Przyjaźni Środowisku" w kategorii "Firma Przyjazna Środowisku".
20 lat temu oddano do użytku bezodpadową instalację odsiarczania gazów Solinox. Komin tej instalacji ma 150 metrów wysokości.
Cała roczna produkcja miedzi w legnickiej hucie w przeliczeniu na przewód okrąży ziemię po równiku 6 razy. Zaś gdyby wszystkie katody z produkcji ustawić na sobie, to stworzyłyby piramidę o wysokości 17,83 km.
Na terenie huty Władysław Pasikowski nakręcił część zdjęć do filmu "Jack Strong". Kolejnym chętnym do skorzystania z jej plenerów jest ekipa National Geographic Channel z programem "Przemek Saleta: Najcięższe zadania".
... w Głogowie
Od kilku lat jeden z kominów głogowskiej huty jest domem dla sokołów wędrownych. Para rokrocznie wyprowadza po trzy młode.
Produktem, którego najwięcej powstaje w hucie jest nie miedź, lecz żużel.
Huta w ciągu roku zużywa tyle energii, ile 350 tys. domków jednorodzinnych.
We wszystkich obiegach chłodzenia pieców Huty Miedzi Głogów jest tyle wody, ile mieści się w 8 basenach olimpijskich.
... w Cedyni
14 grudnia 2011 wyprodukowano pięciomilionową tonę walcówki. Potrzeba było na to 32 lata 7 miesięcy i 5 dni.