Pani sierżant obiecywała ślub, pół miliona dolarów i sztabki złota. 36-latek dał się wkręcić, jak dziecko

i

Autor: Christian_DuB/cc0/pixabay W przesyłce, którą opłacił oszukany 36-latek miały się znajdować sztabki złota i duża suma pieniędzy.

Stracił dużą kasę

"Pani sierżant" obiecywała ślub, pół miliona dolarów i sztabki złota. 36-latek dał się wkręcić, jak dziecko

2022-10-05 12:52

Sporym rozczarowaniem dla 36-letniego mieszkańca gminy Trzciana zakończyła się internetowa znajomość z amerykańską "panią sierżant", stacjonującą rzekomo w Syrii. Oszustka wkręciła poszkodowanego, że chce założyć rodzinę i szuka kandydata na męża. Po zdobyciu zaufania 36-latka naciągnęła go na sporą sumę pieniędzy.

36-latek ofiarą "pani sierżant" z amerykańskiej armii. Miała wysłać mu majątek

Internetowa korespondencja z osobą podającą się za "panią sierżant" z amerykańskiej armii, dla 36-letniego mieszkańca gminy Trzciana (powiat bocheński) zakończyła się stratą dużej sumy pieniędzy. Oszustka przez ponad 2,5 miesiąca urabiała swoją ofiarę, opowiadając między innymi o poszukiwaniu kandydata na męża i chęci założenia rodziny. Tłumaczyła przy tym, że obecnie stacjonuje w bazie na terenie Syrii. W trakcie jednej rozmów „pani sierżant” zaproponowała, że przyleci do Polski, jednak wcześniej na adres mężczyzny wyśle przesyłkę w której znajdować się będzie prawie pół miliona dolarów, sztabki złota oraz medale wojskowe. 36-latek miał tylko wpłacić 100 euro, żeby zapewnić transport przesyłki do Polski. W zamian "pani sierżant" obiecała mu prawie 50 tysięcy dolarów, no i oczywiście kontynuowanie znajomości. Mężczyzna opierał się, jednak ostatecznie przekonała go opowieść o "ataku na bazę", w której rzekomo przebywała pani sierżant. Oczywiście błyskawicznie pojawiły się kłopoty z przesyłką. Najpierw poszkodowany otrzymał fałszywą wiadomość z "włoskiego urzędu celnego" o konieczności zapłaty 5,5 tys. euro. Następnie podobne polecenie dostał z Niemiec, tym razem opiewające na 4 tys. euro. Za pierwszym razem 36-latek przelał kwotę odpowiadającą kilku tysiącom złotych, jednak za drugim razem odmówił dalszego płacenia za przesyłkę. Skontaktował się również z "panią sierżant", by wyjaśnić sprawę.

Internetowa znajomość okazała się pułapką

Oszustka nie miała skrupułów, by dalej wyciągać od mężczyzny pieniądze. Poprosiła go o 1,5 tys. euro. Ta suma miała rzekomo pokryć koszty związane z uzyskaniem przez nią zgody na urlop. 36-latek ostatecznie wpłacił 450 euro. Niedługo później mieszkaniec gminy Trzciana zorientował się, że padł ofiarą oszustwa. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, kontakt z "panią sierżant" natychmiast się urwał. Poszkodowany stracił łącznie około 10 tysięcy złotych, a paczki z gotówką i sztabkami złota nigdy nie zobaczył na oczy.

Sonda
Padłeś kiedyś ofiarą oszustwa internetowego?
Pierwszy taki zabieg w Małopolsce: w krakowskim Szpitalu im. Ludwika Rydygiera wszczepili implanty ślimakowe