Pijany kierowca poprosił o pomoc niewłaściwą osobę. Już trafił do więzienia

2019-11-13 8:07 Adrian Teliszewski
Kompletnie pijany kierowca jechał ZYGZAKIEM.
Autor: Pixabay.com Zdjęcie ilustracyjne

W podbocheńskich Bogucicach pijany kierowca spowodował kolizję i chciał uciec z miejsca zdarzenia. W tym celu mężczyzna poprosił o pomoc świadka zdarzenia, który okazał się funkcjonariuszem CBŚP. Sprawca przyznał się policjantowi, że prowadził pod wpływem alkoholu, ale na tym nie skończyły się problemy 36-latka, ponieważ był on poszukiwany listem gończym za niestawienie się w zakładzie karnym. Pijany kierowca trafił już do więzienia, a dodatkowo odpowie za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości.

Do zdarzenia doszło w świąteczny poniedziałek, około godziny 17.00. Mężczyzna kierujący osobowym audi zderzył się ze stojącym na poboczu ciągnikiem. Sytuacja miała miejsce na prostej drodze. Sprawca nie odniósł poważnych obrażeń, jednak oba pojazdy zostały mocno uszkodzone. Impet zderzenia był na tyle duży, że od ciągnika odpadło jedno z kół, natomiast audi wylądowało w rowie. Świadkiem zdarzenia był mężczyzna, który pospieszył poszkodowanemu z pomocą. To właśnie jego 36-letni mieszkaniec Bochni poprosił o umożliwienie ucieczki z miejsca wypadku. 

Świadek okazał się, jednak funkcjonariuszem CBŚP, który dodatkowo wyczuł od sprawcy kolizji zapach alkoholu. Kierowca audi nie wiedząc, że rozmawia z policjantem przyznał się do spożywania napojów wyskokowych, a ponadto wyznał, że jest poszukiwany listem gończym za niestawienie się w zakładzie karnym. Mężczyzna przez większość czasu ukrywał się poza terytorium Polski.

Gdy na miejsce zdarzenia dotarł wezwany patrol policji, pijany kierowca odmówił "dmuchnięcia" w alkomat. Nie uchroni go to przed odpowiedzialnością, ponieważ badanie krwi potwierdziło, że prowadząc samochód był nietrzeźwy. 36-latkowi za jazdę pod wpływem alkoholu grozi kara pozbawienia wolności do 2 lat. Na wyrok poczeka w więzieniu, gdzie został osadzony w związku z poprzednimi występkami.