Setki osób stracą prawo jazdy, bo szkoła jazdy sfałszowała dokumenty. Urzędnicy są bezradni

2026-07-02 9:59

Prawomocny wyrok dla właściciela ośrodka szkolenia kierowców z Wojnicza (powiat tarnowski) może pozbawić uprawnień nawet kilkaset osób. Bulwersująca sprawa wywołała dyskusję o sytuacji poszkodowanych i nadzorze nad szkołami jazdy. Czy można skutecznie zapobiegać takim incydentom? Urzędnicy starostwa tłumaczą, że nie dysponują odpowiednimi narzędziami.

Dłoń osoby trzymającej polskie prawo jazdy. O utracie uprawnień przez sfałszowane dokumenty przeczytasz na SE.
Autor: Afilipczuk/ Shutterstock Dłoń trzyma polskie prawo jazdy w tle, widoczny jest symbol Unii Europejskiej z literami PL. Dokument podlega wymianie dla 15 milionów Polaków. Więcej o zmianach i terminach przeczytasz na portalu Super Biznes.
  • Decyzje o odebraniu prawa jazdy trafiły już do kilkudziesięciu kierowców, co jest bezpośrednim skutkiem skazania nieuczciwego instruktora.
  • Nieuczciwość właściciela szkoły jazdy uderza w osoby, które przechodziły kursy przed egzaminami państwowymi w okresie od 2018 do 2024 roku.
  • Sytuacja prowokuje dyskusję na temat ewentualnego uszczelnienia nadzoru nad placówkami szkolącymi kierowców.

Afera w szkole jazdy w Wojniczu. Starosta tłumaczy działania urzędu

Śledczy udowodnili, że mężczyzna prowadzący szkołę jazdy w małopolskim Wojniczu systematycznie preparował dokumenty dotyczące przebiegu zajęć. Proceder polegał między innymi na fałszowaniu podpisu ratownika medycznego, który w rzeczywistości nie prowadził obowiązkowych zajęć z pierwszej pomocy. Sprawca usłyszał już prawomocny wyrok za fałszerstwa, przez co kursanci stoją w obliczu utraty uprawnień pomimo wcześniej zdanych egzaminów państwowych. Tarnowscy urzędnicy tłumaczą, że ich obecne kroki wynikają wprost z prokuratorskich działań i ostatecznej decyzji sądu.

Całe zamieszanie wywołuje wątpliwości dotyczące lepszego zabezpieczenia interesów przyszłych kierowców oraz skutecznego zapobiegania podobnym oszustwom w kolejnych latach. Starosta tarnowski przekonuje, że kompetencje jego urzędu w tej materii pozostają bardzo mocno zawężone.

- My nie jesteśmy instytucją śledczą, ani organem, który bada autentyczność podpisów na dokumentach. Nie mamy grafologa, który mógłby zweryfikować, czy podpis został podrobiony - podkreśla starosta w rozmowie z Radiem Eska.

Urzędnicy są bezradni wobec oszustwa

Samorządowiec precyzuje, że po pozytywnie zdanym teście państwowym urząd ocenia dostarczone dokumenty wyłącznie pod kątem ich poprawności formalnej oraz kompletności. Urzędnicy nie posiadają żadnych instrumentów prawnych i operacyjnych do sprawdzania, czy zajęcia w szkole jazdy faktycznie zrealizowano w sposób zgodny z obowiązującymi przepisami. Swoje działania starostwo opiera na ustaleniach poczynionych przez śledczych oraz sąd. Urzędnicy samorządowy nie mogą ich kwestionować, ani odmówić wcielenia ich w życie.

QUIZ. Chcesz mieć prawo jazdy? Kierowcy muszą to wiedzieć
Pytanie 1 z 10
Uczestniczyłeś w wypadku drogowym jako kierujący. Czy po udzieleniu pomocy rannym wolno Ci opuścić miejsce wypadku przed przybyciem Policji?
Dom Książków, Tarnów

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki