Piękna asystentka Donalda Trumpa na celowniku. Natalie Harp ulubienicą i prawą ręką prezydenta USA
Jeszcze niedawno ta postać była zdecydowanie w cieniu Donalda Trumpa, teraz znalazła się na ustach milionów! O kogo chodzi? Otóż prezydent USA ma 35-letnią atrakcyjną asystentkę Natalie Harp, a złośliwcy próbują dostrzec między nimi coś więcej niż tylko relacje zawodowe. Podkreśla się choćby to, że Trump zabrał ze sobą Harp do małego samolotu wojskowego, gdy pospiesznie wyjeżdżał ze szczytu NATO w Ankarze z powodu obaw o bezpieczeństwo, potajemnie uciekając z nowego Air Force One przez samochód cateringowy. Mógł zabrać ważne osoby w państwie - zabrał ją. A mówiono przecież o groźbie zamachu! Kroplą, która przelała kielich, było przemówienie senatora stanu Georgia, Johna Osoffa. „Podczas gdy marynarze na Lincolnie [lotniskowcu] walczą z nim, a on bezskutecznie wyczerpuje nasze zapasy amunicji i ropy, prezydent przesypia spotkania. Gra w golfa i handluje akcjami. Widzicie, on nie chce wykonywać tej pracy; chce zbudować swoją salę balową i podróżować z Natalie w ich najwyraźniej bezbronnym latającym pałacu podarowanym przez emira Kataru” – powiedział Ossoff, wzbudzając burzę oklasków. "Pałac" to nowy Air Force One. To właśnie z podróży tą maszyną Trump musiał zrezygnować w Ankarze.
Biały Dom broni Natalie Harp. "Jedna z najbardziej lojalnych i najciężej pracujących osób w zespole prezydenta Trumpa"
Efekty? Temat Natalie stał się gorący! W mediach społecznościowych pokazywane są filmiki, na których Trump daje serdecznego buziaka Natalie i kładzie jej rękę na plecach. Niektórzy wyraźnie sugerują możliwość romansu czy jakiegoś zauroczenia. Fala plotek wywołała reakcję Białego Domu! Rzecznik Davis Ingle przekazał CBS News oficjalne stanowisko w sprawie afery wokół asystentki: „Natalie Harp jest jedną z najbardziej lojalnych i najciężej pracujących osób w zespole prezydenta Trumpa”. Biały Dom określił przy tym wypowiedź Ossoffa jako „cringeworthy”, czyli żenującą. Z kolei dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung zarzucił Ossoffowi atakowanie ludzi, którzy ciężko pracują dla kraju i nazwał go jednym z największych politycznych przegranych.