- Rodzina zamordowanej Iwony Cygan od 27 lat czeka na sprawiedliwość, a sprawa nastolatki ze Szczucina to jedna z najbardziej zagadkowych zbrodni.
- Zabójstwo, tuszowane przez lata przez lokalnych policjantów, wreszcie doczekało się procesu.
- Drastyczne szczegóły zbrodni i zmowa milczenia wstrząsnęły Polską. Teraz zapadną kluczowe decyzje.
Według śledczych w zabójstwo Iwony Cygan uwikłani byli lokalni policjanci powiązani z wysoko postawionymi funkcjonariuszami. To oni mieli kryć sprawców i niszczyć dowody zbrodni. W 2017 roku nastąpił przełom w śledztwie. Aresztowano Pawła K., jego ojca Józefa K. oraz przyjaciółkę Iwony, Renatę G. Paweł K. został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, jego ojciec o pomocnictwo w zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem. Renata G. z kolei została oskarżona o utrudnianie śledztwa i składanie fałszywych zeznań. 20 lat po zabójstwie cała trójka zasiadła na ławie oskarżonych a wraz z nimi 14 byłych policjantów. Właśnie zakończył się proces w tej sprawie. Skład sędziowski zamknął przewód sądowy w poniedziałek 9 marca.
Sprawa Iwony Cygan. Drastyczne szczegóły
Była bita przez wiele godzin a ostatecznie uduszona drutem kolczastym z pastwiska. Iwona Cygan miała tylko 17 lat, gdy została w okrutny sposób zamordowana. Prokuratorzy nie mieli wątpliwości, że było to zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, bo nad Iwoną pastwiono się wiele godzin przed śmiercią. Dziewczyna wyszła z domu w ciepłą noc z 13/14 sierpnia 1998 roku. Jej częściowo obnażone ciało następnego dnia znalazł przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej niedaleko drogi na Warszawę mężczyzna, który wypasał tam krowy.
Według aktu oskarżenia Paweł K. w sierpniu 1998 r., korzystając z pomocy dwóch osób, zadał Iwonie Cygan liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i – brutalnie krępując – doprowadził do śmierci. Wcześniej oskarżony miał próbować zgwałcić 17-latkę, jedna z hipotez mówi, że mężczyzna zamierzał wywieźć Iwonę do domu publicznego w Austrii, gdzie na co dzień pracował. Ale stawiała opór.
Wiadomo, że wieczór poprzedzający śmierć Iwona spędziła wraz z przyjaciółką Renatą w lokalnym barze " U Trabanta". Tam na zapleczu miała odmówić seksu, pracującemu na co dzień w Austrii, w budowlance, Pawłowi K. ps. "Młody Klapa". Według ustaleń śledczych potem miała zostać wywleczona do samochodu i wywieziona na wały, gdzie następnego dnia znaleziono ją martwą.
Błędy w śledztwie i zmowa milczenia
O błędach jakie popełniono w śledztwie w sprawie wykrycia zabójców 17–latki powstała niejedna broszura. Śledczy nie mieli wątpliwości, że dowody były celowo niszczone a sprawcy kryci przez miejscowych funkcjonariuszy policji. Dopiero w 2018 roku nastąpił przełom w śledztwie, a funkcjonariusze ogłosili przełamanie zmowy milczenia. Teraz po 8 latach proces zabójców Iwony i tych, którzy im pomagali dobiegł końca. Przesłuchano 200 świadków, w tym 30 incognito, same akta materiałów jawnych liczyły 232 tomy. 9 marca sędzia zamknął przewód sądowy. W kwietniu zostaną wygłoszone jeszcze mowy końcowe obrońców. Dopiero po nich zapadnie wyrok. Wszyscy z oskarżonych odpowiadają z wolnej stopy.