Po śmierci 11-letniej Wioli w mediach społecznościowych pojawiły się setki komentarzy. Internauci wyrażają współczucie rodzinie dziewczynki, ale także pytają o bezpieczeństwo nad Jeziorem Zamkowym i o to, dlaczego na miejscu nie było ratowników wodnych.
Do tych głosów odniósł się burmistrz Wąbrzeźna Tomasz Zygnarowski, który opublikował obszerne oświadczenie.
W związku z tragedią, do jakiej doszło wczoraj na jeziorze Zamkowym, składam najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim dziewczynki, która utonęła. To niewyobrażalnie bolesne wydarzenie dla jej najbliższych i ogromna tragedia dla całej naszej społeczności. Jestem głęboko poruszony tym, co się stało – napisał.
Jak poinformował, pozostaje w stałym kontakcie ze służbami, a miasto analizuje wszystkie obowiązujące procedury, by wyjaśnić okoliczności tragedii.
Burmistrz zaapelował również o uszanowanie prywatności rodziny dziewczynki i podkreślił, że dyskusja o bezpieczeństwie powinna opierać się na faktach.
W swoim oświadczeniu odniósł się także do kwestii braku ratowników na kąpielisku.
Kwestia braku ratowników to nie jest kwestia oszczędności. Koszty i pieniądze nie mają tu absolutnie żadnego znaczenia. Odkąd powstała zmodernizowana plaża, każdego roku usilnie zabiegamy o zatrudnienie ratowników. Niestety, zderzamy się z ogólnopolskim problemem – drastycznym brakiem wykwalifikowanych osób na rynku pracy – wyjaśnił.
Jak zaznaczył, samorząd w ostatnich latach podejmował liczne próby rozwiązania problemu. Organizowano bezpłatne kursy dla przyszłych ratowników, podejmowano działania zmierzające do utworzenia lokalnej jednostki WOPR, a także próbowano zatrudniać ratowników choćby na weekendy. Żadne z tych działań nie przyniosło jednak oczekiwanego efektu.
Burmistrz zwrócił również uwagę na dwa istotne fakty dotyczące samego zdarzenia.
Do tragedii nie doszło na terenie wyznaczonego kąpieliska. Nieszczęśliwy wypadek miał miejsce o porze, w której ratownicy – zgodnie ze standardowymi godzinami funkcjonowania takich miejsc – mieliby już zakończony dyżur – podkreślił.
Zapewnił jednocześnie, że miasto podejmuje działania mające poprawić bezpieczeństwo nad wodą. Przypomniał, że wodny plac zabaw jest regularnie serwisowany, na miejscu znajduje się osoba odpowiedzialna za jego obsługę oraz wydawanie kamizelek asekuracyjnych, a jeszcze w tym roku do Ochotniczej Straży Pożarnej w Wąbrzeźnie trafi podwodny dron, który ma wspierać akcje ratownicze.
Na zakończenie swojego wpisu Tomasz Zygnarowski zaapelował o powstrzymanie się od wzajemnych oskarżeń.
Dziś jednak żadne słowa ani sprzęt nie cofną czasu. Bardzo proszę Państwa, abyśmy w tych najtrudniejszych chwilach powstrzymali się od wzajemnych oskarżeń i uszanowali ból rodziny – napisał.
Dziewczynka kąpała się z koleżankami
Tymczasem okoliczności tragedii wyjaśnia Prokuratura Rejonowa w Wąbrzeźnie, która 1 lipca wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że 11-letnia Wiola kąpała się razem z koleżankami w pobliżu miejskiej plaży, jednak już poza granicami wyznaczonego kąpieliska. Jak podaje TVP Bydgoszcz, z dziećmi przebywała również 18-letnia siostra dziewczynki.
W pewnym momencie dziewczynki zaczęły wychodzić z wody. Dopiero po chwili zauważyły, że 11-latki z nimi nie ma. Natychmiast wszczęto alarm i rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą.
Wiola została odnaleziona pod wodą po blisko godzinie intensywnych działań ratowników WOPR, strażaków oraz nurków. Dzięki długiej resuscytacji udało się przywrócić jej czynności życiowe, jednak obrażenia i wychłodzenie organizmu okazały się zbyt rozległe. Dziewczynka zmarła około północy w szpitalu w Toruniu.