26-letnia Kasia nosiła dziecko pod sercem, gdy doszło do tragedii. Tych słów księdza nikt się nie spodziewał. "Nie wiem, co powiedzieć"

2026-02-20 11:19

Jak pożegnać kogoś, kto miał całe życie przed sobą? Mieszkańcy regionu, pogrążonych w żałobie, próbowało znaleźć odpowiedź na to pytanie podczas ostatniej drogi 26-letniej Kasi. Kobieta zginęła w wypadku, będąc w czwartym miesiącu ciąży. Słowa, które padły z ust kapłana, na długo pozostaną w pamięci tych, którzy przyszli oddać jej hołd.

Super Express Google News

Kościół w Błennej wypełnił się po brzegi. Blisko dwa tysiące osób w mroźny, ale słoneczny dzień przyszło, by pożegnać Katarzynę. Młodą kobietę, która miała przed sobą całe życie, plany i marzenia. Wszystko przerwał tragiczny wypadek.

„Ludzki język nie odda naszego cierpienia”

Atmosfera podczas mszy pogrzebowej była przepełniona bólem i niedowierzaniem. Kapłan, który prowadził ceremonię, z trudem dobierał słowa, próbując pocieszyć rodzinę i przyjaciół. Jego kazanie było poruszającym świadectwem bezradności wobec tak wielkiej straty.

Czytaj więcej o sprawie: Kasia zginęła w czwartym miesiącu ciąży. Mąż ociera łzy: "Chcę tylko sprawiedliwości"

Ludzki język nie odda naszego cierpienia. Nie wiem, co mam wam powiedzieć. Nie wiem, jak was pocieszyć. Kasia była Aniołem, który chodził po tej ziemi. Mogę powiedzieć tylko to co mówił Jezus - " W domu Ojca mego jest mieszkań wiele". Może ktoś tam na górze uznał, że tam będzie bardziej potrzebna – mówił podczas kazania ksiądz.

Te słowa odbiły się echem w sercach wszystkich zgromadzonych. Kasia, znana i lubiana w całej okolicy, dwa lata temu wyszła za mąż i z radością oczekiwała narodzin swojego pierwszego dziecka.

Morze białych róż i tłum, który stał w milczeniu

Ci, którzy nie zmieścili się w świątyni, stali w skupieniu na zewnątrz, mimo mrozu. Po mszy kondukt żałobny ruszył na pobliski cmentarz. To nie był zwykły pogrzeb. Trumna z ciałem Kasi nie jechała w karawanie – na swoich barkach nieśli ją czterej mężczyźni, oddając jej ostatni hołd.

Żałobnicy przynieśli ze sobą przepiękne wieńce w kształcie serc i naręcza białych róż, symbolizujących niewinność i czystość. Był to cichy, ale potężny wyraz miłości i szacunku dla tej, która odeszła zbyt wcześnie.

Tragedia przerwała plany na życie

Przypomnijmy - do tragedii doszło w walentynki, 14 lutego. To wtedy 26-letnia Katarzyna wyruszyła w swoją ostatnią podróż. Jej życie zgasło na drodze w Choceniu pod Włocławkiem. To tam kierowane przez nią BMW zderzyło się z jadącym z naprzeciwka Audi S5. Na miejscu szybko pojawiły się karetki i śmigłowiec pogotowia lotniczego. Życia młodej kobiety nie udało się uratować.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki