Afera w żłobku pod Toruniem. Bezbronne maluchy ofiarami przemocy?

2026-10-08 16:06

Czy w żłobku w podtoruńskiej Łubiance dzieci padały ofiarą przemocy? Toruńska prokuratura już zajmuje się tą bulwersującą sprawą. Niepokojące informacje od rodziców dotarły do dyrekcji placówki pod koniec sierpnia. Następnie o wszystkim dowiedziała się wójt gminy. Zrozpaczeni rodzice opowiedzieli o swoich podejrzeniach dziennikarce Radia ESKA Toruń.

Rodzice z Łubianki biją na alarm. Przemoc w żłobku?

Jak wynika z informacji zdobytych przez reporterkę Radia ESKA Toruń, 17 sierpnia zorganizowano pierwsze spotkanie rodziców z Mileną Błaszkiewicz, dyrektorką Publicznego Żłobka w Łubiance. Opiekunowie ostrzegali, że w placówce może dochodzić do fizycznego znęcania się nad maluchami! Dyrektorka była wyraźnie zszokowana tymi doniesieniami.

Dzień później Błaszkiewicz skonfrontowała te doniesienia z pracownikami. Z podpisanych protokołów rzekomo wynikało, że w żłobku nie dzieje się nic niepokojącego. Następnego dnia dyrektorka ponownie spotkała się z rodzicami - tym razem była to grupa 7 osób, które już wcześniej zgłaszały swoje obawy.

25 sierpnia zaniepokojeni rodzice odbyli rozmowę z wójtem Gminy Łubianka, Dagną Całbecką. Przedstawicielka lokalnych władz zadeklarowała wnikliwe zbadanie sprawy. Problem w tym, że od tamtej pory kontakt z panią wójt drastycznie się pogorszył.

Zaniepokojeni rodzice i ostre słowa radnego z gminy Łubianka

Opiekunowie dzieci podzielili się swoimi przypuszczeniami z reporterką Radia ESKA Toruń. Z uwagi na trwające śledztwo odmówili jednak wypowiedzi przed mikrofonem. Sprawa powróciła na tapet 5 października, podczas obrad Komisji Edukacji i Zdrowia. W posiedzeniu wzięli udział również radni gminy Łubianka, którym przedstawiono problem.

Tomasz Sipak, sołtys Zamku Bierzgłowskiego oraz radny Gminy Łubianka, przedstawił nam swój punkt widzenia na całą sytuację.

- Informacje do mnie dotarły przez kolegę radnego Jacka Neulitza, z którym skontaktował się jeden z rodziców. Przekazał informację, że od kilku miesięcy, w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa polegającego na tym, że została naruszona cielesność jego dziecka, próbują to wyjaśnić zarówno z panią dyrektor, a następnie z panią wójt

Sipak wyjaśnił, że dowiedział się o sprawie. Radny podkreślił, że wójt Dagna Całbecka nie wygospodarowała czasu na spotkanie z opiekunami. Ci z kolei powtarzali słowa swoich pociech, które twierdziły, że zasinienia i ślady "zrobiła im ciocia". Dzieci miały również wspominać, że "wszystkie ciocie są super, ale ta ma mnie nie dotykać". Na sam widok roweru jednej z opiekunek, maluchy miały reagować lękiem.

- Pani dyrektor jako organ, który prowadzi żłobek publiczny, nie udzieliła wsparcia rodzicom. Rodzice zwrócili się do organu nadzorczego, jakim jest pani wójt. Odbyli spotkanie, tak jak wspomniałem. Pokłosiem tego spotkania miało być kolejne spotkanie, które zostało odwołane we wrześniu z panią wójt, a także trzecie spotkanie, czyli już drugie, które zostało odwołane przez panią wójt

- stanowczo stwierdził Tomasz Sipak. Rodzice poprosili o pomoc radnych. Rozmówca dziennikarki ESKI zaznaczył, że rolą radnego jest kontrolowanie nie tylko poczynań wójta, ale również instytucji budżetowych, takich jak Publiczny Żłobek w Łubiance.

Sporządzono pismo, które trafiło do Sławomira Trzymkowskiego, przewodniczącego Komisji Oświaty.

- Zadaliśmy pytania mające na celu wyjaśnienie tej sytuacji. Pytania, które pozwolą ustalić, jakie czynności, kroki podjęła przede wszystkim dyrektorka i pani wójt

- opisał Sipak. Pismo wpłynęło 25 września. Niestety, mimo nadziei, 5 października nie przyniosło rozwiązania tych palących problemów.

- Są to kwestie, związane z dobrem dziecka, gdzie istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa. Mówimy o dziecku, które jest pomiędzy 20 tygodniem, a 3 rokiem życia. Uważam, że organy w naszej gminie zawiodły

- skwitował Sipak. Sołtys Zamku Bierzgłowskiego dodał, że radnym nie zależało na nagłaśnianiu afery w sieci, gdyż wierzyli w rozwiązanie problemu na forum Komisji.

- Przebieg spotkania pokazał, że ze strony pani dyrektor nie ma w ogóle chęci rozwiązania tej sytuacji. Dlatego wystąpiliśmy z wnioskiem, o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Potrzebne są 4 podpisy radnych. Wiemy, że będziemy je mieli. Taki wniosek zostanie przekazany przewodniczącej Rady Gminy i zgodnie ze Statutem Rady Gminy Łubianka, w terminie do 7 dni od złożenia wniosku, zostanie zwołana sesja nadzwyczajna

- poinformował Tomasz Sipak.

Milczenie Mileny Błaszkiewicz i Dagny Całbeckiej. Śledztwo w prokuraturze

O komentarz poprosiliśmy również dyrektorkę żłobka w Łubiance, Milenę Błaszkiewicz. Powołując się na toczące się śledztwo, odmówiła udzielenia odpowiedzi. Nasza dziennikarka dopytywała o metody dyscyplinowania maluchów przez personel placówki.

- Zgodnie ze wszystkimi standardami, dzieci w tym żłobku są zaopiekowane zgodnie ze wszystkimi możliwościami, w jak najlepszym geście

- zapewniała Błaszkiewicz. Dziennikarka Radia ESKA Toruń aż do momentu publikacji tekstu bezowocnie próbowała skontaktować się z wójt Dagną Całbecką. Tekst zostanie zaktualizowany, gdy tylko uda się nam uzyskać jej stanowisko.

Pewne jest, że 14 września do prokuratury Toruń Centrum-Zachód wpłynęło oficjalne zawiadomienie o możliwych nieprawidłowościach w łubiańskim żłobku publicznym.

Izabela Oliver, rzeczniczka prasowa toruńskiej prokuratury okręgowej, przekazała nam, że obecnie prowadzone są działania procesowe mające na celu ustalenie przebiegu zdarzeń. Postępowanie toczy się w kierunku fizycznego i psychicznego znęcania się. Do tej pory nikt nie usłyszał zarzutów.

Do sprawy wrócimy!

Pokój Zbrodni - Połamała 5-miesięcznemu synkowi rączki i nóżkę

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI