Żużel: Mathias Pollestad w Toruniu, Norick Bloedorn odchodzi
Norick Bloedorn jest żużlowcem z krwi i kości. Kocha wygrywać biegi. Mimo to, że na torze popełnia błędy, kibice mistrzów Polski dosłownie pokochali go od jego pierwszego wyścigu na Motoarenie. Cenią go za walkę i determinację na torze. Miał kapitalną drugą część sezonu. W pierwszej jechał tak sobie. W fazie play-off PGE Ekstraligi spisał się na piątkę z plusem. Był bohaterem chociażby wygranego meczu w Lublinie (48:42 dla PRES Toruń).
Wadze toruńskiego klubu od lat patrzą w przyszłość. Starają się planować z kilkuletnim wyprzedzeniem. Dlatego jeszcze w połowie sezonu zaczęły interesować się Mathiasem Pollestadem który miał kapitalny początek sezonu. Po podpisaniu umowy z nim było wiadomo, że albo Niemiec albo Norweg nie będą mogli startować na pozycji U24.
Wtedy sytuacje postanowili wykorzystać działacze Motoru Lublin i spróbowali przechwycić ambitnego Niemca. Prawdopodobnie zapewnili go, że będzie podstawowym zawodnikiem "Koziołków". Mimo to, w Toruniu próbowano jeszcze rozmawiać z Norickiem Bloedornem. Niestety, rozmowy nic nie dały.
Przemysław Termiński walczył do końca, jego ludzie też
- Szkoda, że tak wyszło. Jeden i drugi chce jeździć i nie ma się czemu dziwić. To ambitni zawodnicy - mówi reporterowi "Super Expressu" Przemysław Termiński, właściciel KS Toruń.
Władze klubu robiły wszystko, by przekonać Bloedorna do pozostania w grodzie Kopernika i powalczenia o miejsce w składzie z równie utalentowanym Pollestadem. Niemiec wybrał inaczej i może być sporym wzmocnieniem Orlen Oil Motoru Lublin.
Sprawdź też: Trener Piotr Baron po złocie PRES Toruń. Mówi, co obiecał żonie
Galeria ze zdjęciami: Tak kibicowaliście mistrzom Polski w strefie kibica w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń. Fotorelacja Piotra Lampkowskiego