- Czterech pracowników kopalni Solino w Inowrocławiu prowadzi strajk głodowy, od soboty całkowicie odmawiając jedzenia i płynów.
- Stan zdrowia protestujących szybko się pogarsza; jeden z nich został przewieziony do szpitala z powodu silnego osłabienia i zawrotów głowy.
- Związkowcy domagają się pilnych rozmów z rządem w sprawie przyszłości sektora wydobycia soli i zatrzymania degradacji technologicznej.
Jak informuje Radio Eska, sytuacja w kopalni Solino w Inowrocławiu staje się coraz bardziej dramatyczna. Czterech pracowników prowadzi strajk głodowy, który wszedł w wyjątkowo niebezpieczną fazę.
Od soboty (21 marca) protestujący zdecydowali się na radykalny krok – całkowicie odstawili nie tylko jedzenie, ale również płyny. Jak podkreślają, ich stan zdrowia szybko się pogarsza.
Sytuacja w tej chwili jest już bardzo ciężka. Następuje proces degradacji organizmu, następuje bardzo, bardzo szybko. Dziś rano (23 marca - przyp. red.) około godziny 7 wezwaliśmy pogotowie, bo jeden z naszych uczestników już miał duże problemy, zawroty głowy, bóle brzucha, ogólnie bardzo poważne osłabienie, więc nie można już było dalej czekać. Zespół ratowników, który przyjechał, zabrał go do szpitala. Jest w trakcie prowadzenia badań – mówił Jerzy Gawęda, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZ Solidarność przy Inowrocławskich Kopalniach Soli.
Związkowcy podkreślają, że ich protest to wołanie o pilne działania w sprawie przyszłości sektora wydobycia soli. Domagają się rozmów, które mogłyby zatrzymać – jak twierdzą – postępującą degradację technologiczną i przemysłową.
Jeżeli rząd chce się bawić i brać odpowiedzialność za zdrowie tych ludzi tutaj, którzy dbają o infrastrukturę państwa, po to, żeby zabezpieczyć interesy państwa, to bawi się nie tylko nami, ale bawi się także społeczeństwem – dodaje Gawęda.
Protest trwa, a sytuacja zdrowotna jego uczestników budzi coraz większe obawy.