Niewielki, piętrowy budynek na obrzeżach chełmińskiej starówki skrywa dramat młodej rodziny. Na parterze mieszkała Zuzanna z trójką dzieci. Przed budynkiem palą się znicze.
Zawsze taka uśmiechnięta była. Szczęścia nie miała do mężczyzn, a o dzieci dbała jak tylko mogła. Widywaliśmy, jak chodzili z pieskiem na spacer. Te dziewczynki takie uśmiechnięte chodziły – mówią naszemu dziennikarzowi sąsiedzi.
Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. W czwartek, 15 stycznia, około godziny 17 siostra Zuzanny zadzwoniła pod numer 112. Poinformowała służby, że od poniedziałku nie ma żadnego kontaktu ze swoją siostrą, a dziewczynki również nie chodziły do szkoły. Po wyważeniu drzwi do mieszkania weszli strażacy.
Dzieci znaleziono martwe w łóżkach, matka leżała na korytarzu. Pomiar stężenia tlenku węgla – potocznie zwanego czadem – wykazał niebezpiecznie wysoki poziom. Na razie nie wiadomo dokładnie, kiedy doszło do tragedii całej czteroosobowej rodziny.
Sprawą zajęła się prokuratura.
W tej sprawie zostało wszczęte postępowanie pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci – mówi dziennikarzom Super Expressu prokurator Izabela Oliver, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu. – Sekcja zwłok została wyznaczona na poniedziałek, 19 stycznia – dodaje.
Prawdopodobną przyczyną zatrucia był piecyk gazowy. Gdy strażacy weszli do mieszkania, był wyłączony. Biegły stwierdził również, że kratki wentylacyjne były drożne.
Nikola i Oliwia uczęszczały do Szkoły Podstawowej nr 1 w Chełmnie.
Nie ma takich słów, które oddałyby ogrom tragedii, gdy gaśnie życie tak przedwcześnie… Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznej śmierci naszych uczennic. Nikola, Oliwia… Na zawsze pozostaniecie w naszej pamięci jako uśmiechnięte, szczere i zawsze radosne dziewczynki.
W tym najtrudniejszym czasie chcielibyśmy wyrazić nasze najgłębsze współczucie i wsparcie dla ich rodziny, bliskich, przyjaciół i znajomych. Łączymy się z Wami w bólu i żalu. Jesteśmy z Wami myślami i sercem – napisali dyrekcja, nauczyciele, pracownicy i uczniowie szkoły.
Dramat poruszył nie tylko mieszkańców miasta – szok i żal ogarnęły cały region kujawsko-pomorski.