Toruń: Trzecia część wywiadu z prezydentem Pawłem Gulewskim
Wywiad Mariusza Korzusa z "Super Expressu" z Pawłem Gulewskim został podzielony na trzy odcinki. Dwa poprzednie znajdziecie tutaj:
Prezydent Torunia o kolejnym moście, pokerze z Warszawą i turystach
Prezydent Torunia o przedszkolach i szkołach. Mówi o astronomicznych kwotach
Gdy z prezydentem schodzimy z bulwaru w stronę przystanków, rozmowa naturalnie schodzi na starzejące się społeczeństwo i codzienne potrzeby toruńskich seniorów. Paweł Gulewski stawia sprawę jasno: starszym mieszkańcom należy się bezwzględny szacunek i godne, bezpieczne życie.
- W kilku obszarach możemy poprawić ich codzienne życie. Pierwszy to komunikacja miejska. Senior potrzebuje autobusu lub tramwaju, do którego może bezpiecznie wejść. Dlatego potrzebujemy taboru niskopodłogowego. Ciągle mamy jeszcze około 20 starszych składów tramwajowych i autobusy bez klimatyzacji. Nowy niskopodłogowy tramwaj to 12 milionów złotych. Ale coś co jest ważniejsze dla mnie, a nie kosztuje milionów to kultura jazdy. Motorniczowie i kierowcy MZK mają jeździć łagodnie i płynnie. Takie otrzymali polecenie. Jeśli autobus ma złapać minutę spóźnienia na przystanku, niech złapie. Najważniejsze, żeby starszy człowiek mógł spokojnie wejść, usiąść i bezpiecznie wysiąść, Będę to nieustannie powtarzał prezesowi MZK - podkreślił gospodarz grodu Kopernika.
Pytamy o zmiany w komunikacji, które mają wejść od nowego roku. - Przygotowujemy akcję informacyjną skierowaną do mieszkańców, w tym seniorów. W prosty sposób chcemy pokazać, czym i jak będą mogli dojechać tam, gdzie potrzebują. Będzie to dla nas dużym wyzwaniem - zaznaczył.
- A co z samotnością seniorów? - pytamy. - Dzienne Domy Pobytu i kluby seniora to miejsca absolutnie bezcenne. Samotność w czterech ścianach to dramat. Osoby starsze potrzebują drugiego człowieka, ale też miejsca, do którego mogą przyjść i czuć się bezpiecznie. Chcemy, aby każda seniorka i każdy senior miał możliwość skorzystania z tych miejsc. A ile kosztuje utrzymanie takiego klubu? Około 700 tys. zł rocznie - przekazał Paweł Gulewski.
Sport w Toruniu to kolejne wielkie wyzwanie
Od tych wszystkich liczb może zakręcić się w głowie. Jakby miejskich dylematów było mało, sukcesy toruńskich sportowców rodzą kolejne wyzwania. Jeśli nasi siatkarze wywalczą upragniony awans do Tauron Ligi, mogą mieć problem z miejscem do gry.
- Tak. Grafik Areny Toruń przy Bema jest mocno wypełniony. Jeżeli awansują trzeba będzie znaleźć rozwiązanie – przyznaje prezydent.
Na koniec nie mogliśmy odmówić sobie pytania o toruńską „świętość”, czyli żużel. Właściciel KS Toruń Przemysław Termiński regularnie i bez ogródek przypomina w mediach, że w innych miastach samorządy dosypują do żużla znacznie większe kwoty. Czy ma o to żal do prezydenta? Gulewski po naszym pytaniu tylko lekko się uśmiecha: - Pan Termiński doskonale wie, jak wygląda sytuacja. Rzeczywiście, w niektórych miastach kluby żużlowe dostają nawet około 5 milionów złotych, ale właściciel zna też możliwości finansowe Torunia i wie, jak długa jest lista innych potrzeb mieszkańców - odpowiada prezydent Gulewski.
Po tej długiej wędrówce i rozmowie można odnieść jedno wrażenie: prezydent Torunia musi umieć liczyć. - Bez pieniędzy nie uda nam się zrealizować żadnego z planów. Samo liczenie to za mało. Trzeba zdecydować, co naprawdę jest niezbędne, przygotować projekty i szukać środków wszędzie, gdzie to możliwe. Czasami również w Warszawie - podsumowuje nasz rozmówca.